• Wpisów:121
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 16:52
  • Licznik odwiedzin:13 743 / 644 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przytulił mnie. To takie dziwne uczucie.

"I’ll never forget you
You will always be by my side
From the day that I met you
I knew that I would love you till the day I die
And I will never want much more
And in my heart I will always be sure
I will never forget you"

Po tym wszystkim wyszliśmy z imprezy i udaliśmy się na spacer. Ja cały czas milczałam. Jak, dlaczego. Moja świadomość ciągle nie dopuszcza do siebie tej myśli że Leondre się zmienił i nie jest mój. A mogło być tak idealnie. Nadal coś do niego czuje ale on widocznie nie. Jak widać nie zawsze uczucia muszą być odwzajemnione. Tak jak Petera do mnie. Z tą różnicą że ja nie jestem oschła i chamska w stosunku do niego. Musze pogodzić się z nową rzeczywistością i zacząć żyć życiem którym chce żyć.

- Już lepiej? - zapytał chłopak
- Eh troche...
- Nie przejmuj się nim od od zawsze był taki. Ciebie nie znam długo ale...
- Od zawsze. Zaraz co?!
- Czyli nie wiesz. Zanim cię poznał ciągle imprezował, zmieniał dziewczyny jak rękawiczki.
- Dobra. Ja już mam gdzieś Devries'a. Mógłbyś odprowadzić mnie do domu?
- Oczywiście.

Tak jak go o to poprosiłam tak zrobił. Weszłam do domu. Już jest późno, wszyscy już śpią.

~ rano

Obudziłam się około 6:45. Jest niedziela a ja budze się o tej godzinie no cóż. Ubrałam się w czarne rurki i jaskrawo - różowy top z napisem "NO boyfirend NO problem". Zrobiłam jak zwykle lekki
makijaż i zeszłam na dół po schodach do kuchni i zrobiłam sobie kanapki. Zwykła szara codzienność.
Chyba pogadam z Camillą. Owszem nie ma ochoty ale to jak na razie moja jedyna przyjaciółka.

Do: Camiś^^
Hej dawno nie gadałyśmy. Może wybierzemy się gdzieś?

Od: Camiś^^
Jasne. Co powiesz na dziś Starbucks o 150?

Do: Camiś^^

Okej papaps.

Od: Camiś

Do zobaczenia ♥

_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^_^

Hejcia misie! ♥
Przepraszam was bardzo za moją nieobecność. Ale wiecie koniec roku szkolnego, oceny, zaczełam pisać swoje ff na Wattpadzie ale usunęłam rozdziały i wracam tu. Pozatym sprawy prywatne są troche jeszcze nie do końca wyjaśnione ale radze sobie. Niedługo wakacje w związku z tym będę mieć więcej czasu i jakoś spróbuję zakończyć to fanfiction. Będzie jszcze góra 30 rozdziałów chociaż nwm czy dotrwam. Więc tak. Lena też zaczęła pisać swoje ff i raczej tu już nie bedzie pisać chociaż nie ma pewności. Przepraszam że po przerwie tak krótki...

~ Wika ♥
 

 
~ Lena ~

- To jest Lena. Poznaj Luke'a. - posłał mi uśmiech - Ygh cześć - wydusiłam

Luke zaprosił nas do środka. W powietrzu czuć alkochol i dym z papierosów. Pet przedstawił mnie swoim znajomym. Niektórych tylko polubiłam. Chloe, Tamare, Ann a z chłopców Alexa, Chris'a i Matta, oczywiście Luke'a też. Inni jakoś dziwni się wydają. Najgorsze jest to że jestem najmłodsza. Odeszłam od mojego dotychczasoweg towarzystwa i weszłam do kuchni. Usiadłam na wysokim krześle i zrobiłam sobie drinka. Nagle ktoś zakrył mi oczy od tyłu. Myślałam że to mój przyjaciel.

- Pet?
- Uhm nie.
- Lu... Luke?
- Taaak.

Odworóciłam sie do niego przodem ale szybko mój wzrok zaczął błądzić po ścianach.

- Ey ty się mnie boisz czy coś? - zaśmiał się, haha śmieszne...
- Ja... Yh nie.
- No właśnie chyba tak.
- N... nie.
- Weź przecież nic ci nie zrobię. - uśmiechnął się
- Wiesz ja może już pójdę. - szybkim krokiem oddaliłam się od chłopaka tak żeby nie znalazł mnie w tłumie.

Skierowałam się w stronę moich nowych znajomych a konkretnie chłopaków bo dziewczyny gdzieś się zgubiły. I kto tam stał? Leondre Deveries. Ugh przypomniało mi się wszytko. Wszytko. To jak mnie ranił i wspierał. To jak się ciałam, tyle razy byłam w szpitalu. A on mimo wszytko starał się być. Ale nie. On się zmienił. Jest inny. "To co było, nigdy już nie wróci". Stwierdziłam że mimo wszytko podjadę tam. Nie było Petera tylko Luke i inni. Odeszłam od niego i już go spotykam. No cóż trudno i tak jego znam najlepiej. Niepewnym krokiem, podeszłam do nich.

- Hey
- Po co tu przyszłaś? - Leo popatrzył na mnie wrogim wzrokiem
- Ja?chyba ty.
- Hah lala nie pogrywaj se. To że byliśmy razem nie znaczy że nie jesteś taka jak wszystkie. - boli ale dlatego tak bardzo?
- Spróbój jęczcze raz mnie tak nazwać. Lalkę to se kup w sklepie jak chcesz.
- Ey - wtrącił się Luke - po co ta spina?
- Po nic. - zakończe to
- Po to że zaufałem dziwce - powiedział tak żeby nikt tego nie słyszał
- Serio? To tak chesz się bawić. To że wiesz o mnie wszytko. Byłam głupia myśląc że mogę zaufać komuś takiemu jak ty. I ty jeszcze mi dodajesz problemów. Mi na tobie serio zależało. Ale cóż. Życie. I uwierz mi że już nigdy nie mam zamiaru cię widzieć. - zakończyłam swoją przemowe
- Phi aktoreczka - do niego nic nie dociera.
- Jak chesz, ja idę. Cześć. - ostanie słowa mówiłam jej przez łzy, na szczęście było ciemno i chyba nikt nie zauważył.

Szłam szybkim krokiem w stronę drzwi. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam niebieskie tęczówki. To Luke.
- Słuchaj, nie idź.
- Po co mam tu być? Nikt mnie tu nie chce. I do tego on...- spóściłam wzrok
- Bo ja chce żebyś została. Proszę.
- Nie chce. - tym razem rozpłakałam się na dobre

Przytulił mnie. To takie dziwne uczucie.

"I’ll never forget you
You will always be by my side
From the day that I met you
I knew that I would love you till the day I die
And I will never want much more
And in my heart I will always be sure
I will never forget you"
Hejka misie :3 xd no więc jest w końcu rozdział. Co prawda krótki ale dziś wróciłam z wyjazdu i jestem trochę zmęczona. Dziś jak będę mieć siłę może cuś dodam. Bao ♥
~ Wika
 

 
Była? Zaraz czy ja się przesłyszałam? On właśnie ze mną zerwał. Mój wcześniej kochany Leo zrobił się chamski i bez uczuciowy. Che żeby to był sen. Chcę żeby to się nie zdarzyło. Żebyśmy byli razem. Ale dlaczego takie rzeczy spotykają tylko mnie? Co ja takiego mu zrobiłam. Łzy same zaczynają cisnąć mi się do oczu. Nie będę tego powstrzymywać. Niech zobaczy jak bardzo mnie rani.

- A kiedy łaskawie zamierzałeś mi powiedzieć że zerwałeś zerwaliśmy? - podniosłam głos
- Zaraz co? Kochanie mówiłeś że nie masz nikogo. - plastik się wkurzył
- Niunia - słaby tekst, oj słaby - Ona kłamie.
- A skąd mam mieć pewność?
- Może mi zaufaj?
- Zaufaj? Błagam cię byłam tylko dziewczyną do łóżka prawda?

Aha. Czyli już wcześniej mnie zdradził. Żal mi tej dziewczyny. Nie nawidzę jej ale mimo to jest mi jej żal. Dlaczego ja muszę być taka. Przypomniały mi się moje wcześniejsze słowa "związek z gwiazdą". Chciałam to mam.

- Wcale nie ja...
- Leondre. Weź spierdalaj.

I odeszła. Chłopak wpatrywał się w jej odchodzącą sylwetkę. Ale nie z tęsknotą. Raczej z obojętnością. A z moich oczu coraz szybciej wpływały łzy. Boli.

- Zadowala? - spojrzał na mnie
- Czy ja jestem zadowolona? Nie chesz mnie w swoim życiu to nie. Nie będę sie starać. Ale pamiętaj. Mnie dla ciebie już NIE MA i NIGDY nie będzie.

Mówiąc ostatnie słowa ledwo trzymałam się na nogach. Ale mimo to udało mi się odbiec daleko od... niego. Weszłam do jakieś restauracji żeby pójść do toalety. Szybko się ogarnęłam i zaczęłam iść w stronę domu. Chociaż nie płacze to tak bardzo boli. Tak jakby ktoś wbił ci nóż w plecy. I to w dodatku jedna z najważniejszych osób w twoim życiu której bezgranicznie ufasz. Nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do domu. Chwyciłam za klamkę i weszłam do środka.Na pierwszy rzut oka zobaczyłam Olivkę. Podeszłam do niej i ją przytuliłam.

- Hej mała
- Lencia! - odwzajemniła uścisk
- Córcia chodź, pomożesz mi robić kolacje. - dziewczynka poszła do swojego pokoju a ja postanowiłam pomóc mamie
Zaczęłam robić kanapki. Ułożyłam je na stole i zapqrzyć zaparzyłam herbatę. Nagle dostałam sms.

Od: Peter

Hej dziś jest u mojego kumpla kolejna impreza. Ul. Green Walk 69, około 19:30 Wpadniesz?

Hm iść czy nie. Z jednej strony dobrze mi będzie jak trochę się rezerwę a z drugiej... nie wiem czy to nie pogorszy sprawę. Ale w sumie co mi tam. Gorzej już być nie może.

- Mamo bo dziś jest impreza i wiesz...
- Możesz iść tylko jutro masz wrócić pamiętaj. - jak ja kocham moją mamę
- Okey, dzięki - pocałowałam ją w policzek i weszłam na górę do mojego pokoju.

Wzięłam mój teflon do ręki i odpisałam.

Do: Peter

Jasne że tak. A przyjdziesz po mnie czy sama mam iść?

Od: Peter

Oo to supi. Przyjdę około 190

Jest dopiero 180. Mam trochę czasu. Ale wole być wcześniej gotowa niż się spóźnić. Wybrałam ciuchy.

To trochę nie mój styl. Ale wyglądam całkiem ok. Weszłam do łazienki i zrobiłam makijaż. Składał się on z flidu, pudru, korektora, kreski na oczach, ciemnych cieni i ciemno czerwonej szminki. Uczesałam włosy i podkręciłam je na lokówce. Ygh już 190. Czyli za chwilę przyjdzie Peter. Jak ten czas szybko leci. Rozległ się dzwonek do drzwi. Zbiegłam po schodach na dół i otworzyłam je.

- Uuu a co dziś tak wyjątkowo inaczej? - uśmiechnął się czarnowłosy
- Jakoś tak. - zabrałam tylko torebkę pożegnałam się z Olivcią i wyszłam przed dom
- Stało się coś?
- Nie. - no i kolejny raz kłamie
- Widzę że coś jest nie tak. Później mi opowiesz teraz nie psuje sobie humoru - kolejny raz posłał mi ciepły uśmiech
- Daleko to tego twojego przyjaciela? - zmieniłam temat
- Jeszcze chwila

I faktycznie nie szliśmy długo, zaledwie piętnaście minut i już byliśmy pod dużą białą willą z ogrodem i basenem. Podeszliśmy pod drzwi i po chwili otworzył nam zapewne ten jego "przyjaciel". Hm no nie powiem że nie jest przystojny. Brązowe włosy od przodu rozjaśnione na blond i niebieskie oczy.

- Siemka Pet, kogo ze sobą przyprowadziłeś?A może tajemnicza śliczność sama się odezwie?^^

Stałam i jak głupia wpatrywałam się w tego chłopaka. Uratował mnie Peter który szturchnął mnie w rękę. Ocknęłam się.

- To jest Lena. To jest Luke.
- Ygh cześć - wydusiłam

~ Camilla ~

- A i mam coś dla ciebie.W zasadzie,to dwie rzeczy. Po pierwsze dziś idziemy na imprezę do mojego starego znajomego. A po drugie to potem się dowiesz - pocałował mnie w policzek.
- No okey, a o której ta impreza?
- O 19:30.
- A ty wiesz że ja mam tylko 1h żeby się przygotować?
- To dużo. Co nie?
- No właśnie nie. Jedźmy już.

Wsiedliśmy do samochodu. I ruszyliśmy w stronę mojego domu. Byliśmy na miejscu, oczywiście nikogo nie było w domu.

-Charlie poczekaj tu na mnie, musze się przebrać.
- A nie mogę z tobą? - zrobił maślane oczka
- Nie. - zaśmiałam się
Wzięłam rzeczy z szafy.
Poprawiłam jeszcze makijaż i byłam gotowa.

~ Wika ~
 

 
Siemson XD No to tak ja na razie robię sobie przerwę ;< Zauważyliście, że ostatnio wgl nie ma mojego rozdziału tylko Wiki i Cami <3 Ale no Cami pisze tak jakby za mnie <33 Ja muszę sobie poukładać kilka rzeczy w życiu prywatnym. Ostatnio miałam ciężko (tylko WIKA I CAMI wiedzą <3 I dalej wszystkiego nie ułożyłam, dalej płaczę po nocach ale no XD I jak wszystko sobie poukładam to coś napiszę. Myślę, że będzie to dopiero w czerwcu XD Ale na wattpada dalej piszę, więc jak jeśli jeszcze nie wpadłeś zapraszam LENA_WIKA chociaż tydzień temu dodałam tam rozdział to w środę napisze, bo wyjeżdzam XDD No to ten do zobaczenia <33

~ Lenor ~
 

 
~ Camilla ~

- Yh to nie twoja wina Charlie. Już prędzej moja. Muszę z nią pogadać.

Wzięłam telefon, wybrałam numer do Leny.
Pierwszy sygnał.
Drugi sygnał.
Trzeci sygnał.

- Halo - wreszcie odebrała
- Hey masz teraz czas?
- Nie za bardzo. Wracam z mamą z galerii.
- Szkoda. A kiedy będziesz wolna?
- Eh nie wiem. Może w następnym tygodniu.
- Dopiero?
- Tak.
- Coś kręcisz.Unikasz mnie?
× połączenie zostało zakończone ×

Kurwa rozłaczyła się. Wiedziałam że tak będzie. Ona chyba się na mnie obraziła.A może to na Leo? Ciekawe co u Leondre. Nie za bardzo mnie obchodzi jego "los"  chociaż bądź co bądź jest moim przyjacielem. I co ja mam teraz zrobić. Jak dotrzeć do Leny. Ona się zmieniła. Czuję to.

- Co się stało że tak milczysz? - zapytał chłopak
- Nic.
- Camilla.
- Co?
- Martwisz się o Lencie tak?
- No raczej. Rozmawiałam z nią. Zapytałam się jej  "czy mnie unika" a ona się rozłaczyła.

~ Lena ~

Właśnie wracam z moją mamą do domu. Camila dzwoniła. Rozłaczyłam się. Nie mam ochoty z nią gadać. Dotarłyśmy. Wreszcie. Weszłam do mojego pokoju, przebrałam się w strój do biegania.

Tak wracam to tego. Do biegania i diety. To mnie powinno odprężyć.

- Mamo idę pobiegać.
- Hm jakaś nowość?
- Może. - wyszłam z domu i udałam się szybkim truchtem w stronę parku

- 1,5 h później -

Jestem już taka zmęczona. Ale nie odpuszczę. Jeszcze chwila i... Usiadłam na ławce. Poczułam się trochę słabo. I kogo zobaczyłam? Na szczęście nie Leondre.

- Lena co ty tu robisz? - uśmiechnął się Peter
- A nic tak sobie...
- Jesteś zmęczona?
- Nie wszytko ok - usiadł obok mnie na ławce
- Jak tam?
- Dobrze. - skłamałam
- Widzę że zmieniłaś fryzurę - zaśmiał się - Ładnie ci tak.

I w tym momencie zdarzyła się najgorsza rzecz jaka mogła się zdarzyć. Zobaczyłam idącego w naszą stronę Leo. Coś czuję że to się przyjemnie nie skończy. Co robić? Uciec? A może schować się? Kurwa dlaczego on?

- Hey .- brunet spojrzał na mnie ze zdziwieniem
- Cześć.
- Egh, przeszkadzam? -  zapytał mój "chłopak"
- Nie. - wycedziłam przez zęby
- Too ja spadam. Do potem.

Peter przytulił mnie na POŻEGNANIE i odszedł. Leoś wyraźnie nie był zadowolony. Podeszła do nas jakąś pusta blondyna. Taki plastik.

- To jak skarbie idziemy? - zwróciła się do Leo tym swoim głosikem
- Jasne - chłopak zmierzył mnie wzrokiem
- Może mnie najpierw przedstawisz? - wtrąciłam się
- A tak poznaj Amande. To Lena. Moja była. - uśmiechnął się chamsko

~ Camilla ~

Siedzieliśmy tak w ciszy. Spojrzałam na blondyna i przysunełam się do niego. Nasze  ciała były niebezpiecznie blisko. I pocałowaliśmy się.To było takie fajne uczucie w końcu móc go pocałować. Chociaż sama nie wiem czy dobrze robię. "Serce nie sługa"
- I co,już nie jesteś zła ? - puścił mi oczko
- Charlie zrozum,że ja...- w tym momencie mi przerwał znów mnie pocałował.
- Kocham Cię -wyszeptał
Eh... - odwzajemniłam uśmiech
- No to mała mam już plany na dziś - mówiąc to zrobił pedofilski uśmieszek .
- Charlie ty zboku!
- Mówi to dziewczyna,która..
- Nie kończ. Mów te plany.
- No to pójdziemy do galerii,zjemy coś i wgl. Taki dzień tylko dla nas,a potem.. -i znów to samo.Ten uśmiech pedofila.Eh co ja z njim mam.
- No oki.Tylko pójdę po torebkę.
Poszłam na górę zabrać sowoj mały pakunek i wróciłam do Charlsa.

- Oho.Kto ma taką seksi dziewczynę ?
- Hmmm..No nie wiem
- Nie wiesz ? To ja ci pokażę! zaciągnął mnie na kanapę i zaczął łaskotać.
- Charls puść!
- Grr to dobra.

Wzięłam telefon ze stołu i wyszliśmy.Otworzył mi drzwi do samochodu,więc wsiadłam.Położył jedną rękę na kierownicy,drugą na moje kolano.Zaczął dzwonić telefon
- Halooo?
- No cześć córeczko.
- Oo mama hej,po co dzwonisz?
- Chciałam Ci powiedzieć,żebyś uważała na siebie.A i mam niespodziankę.Jak przyjadę za tydzień to ją zobaczysz.
- Oki mamo.Ja kończę,pa.
-Pa,pa.
- Dzwoniła mama ? - spytał blondyn wpatrzony w ulicę. - Yy tak.Ma jakąś niespodziankę.
- Okey.

Dojechaliśmy pod galerię.Weszliśmy do Victorii.[sklep Victoria Secret czy jakoś tak xd)

- No kochana dzisiaj to ja zaszaleję i zapłacę za wszystkie zakupy.
- Oh nie wygłupiaj się -zarumieniłam się
- Bez dyskusji!-powiedział stanowczo blondyn.

Wybrałam torebkę,kosmetyczkę,paletkę cieni

- A teraz ja ci coś wybiorę.
- Yhh no dobra...- moim oczom ukazał się Charlie z bielizną w ręku.
- Proszę to dla ciebie.
-Charlie boże ty zboku.
-Nie marudź,bierz.

Podeszliśmy do kasy.Charlie zapłacił i weszliśmy do H&M. Potem poszliśmy do Starbucska. Zamówiłam sobie Frappucino.Charlie to samo.Wzięłam jeszcze kawałek szarlotki. Wyszliśmy już z galerii.
- No to teraz się zabawimy. - powiedział wsiadając do samochodu
- Yy oke
- A i mam coś dla ciebie.W zasadzie,to dwie rzeczy.

~ Wika i Camilla ~

Hehe jak dla mnie to jest dość długi. Dziś wieczorem jeszcze może coś napisze. A i dziękuję za ponad 8 200 odwiedzin^^ I jeszcze mam sprawe. Za tydzień (dokładnie 16.05) jadę na Zieloną Szkołę. Biorę tablet będzie wi - fi ale nie wiem czy będę coś pisać. Z Cami i Leną będę utrzymywać kontakt ale co do rozdziałów to nie wiem. Mam ogl nadzieję że do mojego pokoju będzie dochodzić sygnał xd Mam nadzieję.
Więc do następnego, bao ♥

~ [dopisek] Wika ~
 

 
Hey hey Ja żyje Ale brak weny / No ale nie po to pisze tu post żeby tłumaczyć się dlaczego nie ma mojego rozdziału Chciałam zaprosić, bo zalozylam aska i będę tam informowała o nowych rozdziałach ) ---> WattpadLenaWika zapraszam

~Lenor~
 

 
~ Lena ~

Eh miałam iść do Petera i obejrzeć jakiś film ale nie wypaliło. Mama kazała mi iść do domu. Dlaczego rodzice muszą istnieć? Dobra, życie. Już jest następny dzień. Około 80. Jak na mnie dość wcześnie wstałam. Spojrzałam na ekran laptopa w nadzieji że Leo napisał. Mam parę wiadomość. Otworzyłam wszystkie po kolei. Od Camilli, Charliego i Petera. Stwierdziłam że dziś robię sobie dzień wyłącznie dla siebie nie dla innych. Wzięłam z szafy pierwsze lepsze rzeczy i ubrałam się.
Uczesałam się, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół do kuchni. Była tam tylko mama.

- Hej mamuś - posłałam jej uśmiech i usiadłam prz stole
- Hej skarbie
- Gdzie Olivka?
- W przedszkolu.
- W sobotę?
- Tak pani ma naliczone dodatkowe godziny. A tak ogólnie moja droga co ze szkołą? Od tego wypadu i problemów z Leo nie chodzisz do szkoły.
- Nie wymawiaj więcej tego imienia. A co do szkoły. Wiem przepraszam poprawie się i będę już chodzić regularnie.
- Dobrze, myślę że mogę ci zaufać.
- A i mam taką prośbę a raczej "zachcianke"...
- Jaką?
- Chciałbym zrobić sobie blond ombre na końcówkach. Mogę?
- Jasne. Potym możemy dziś podjechać do galerii. Kupimy jakieś ciuchy, nowe kosmetyki dla ciebie i skoczymy przy okazji do fryzjera.
- A po co mi nowe kosmetyki?
- Wiesz widzę że masz sprzeczki z Leo. Może warto o siebie bardziej zadbać? Pozatym jesteś już starsza więc powinnaś się inaczej malować - zaśmiała sie
- Oj wiesz że bardzo cie kocham, mamo - powiedziała i przytuliłam się do rodzicielki
- Ja ciebie też córeczko.

~ Camilla ~

Yhg jest 10.00 a mi tak strasznie nie chce się wstawać. Odwróciłam się na drugi bok i ujrzałam uśmiechniętą twarz blondyna.

- I jak się spało? - zapytał
- Całkiem całkiem...
- Widzę że królewna jeszcze trochę by pospała.
- Nie jestem zmęczona.
- Znów ta sama gadka co wczoraj. Już nie jesteś na mnie zła za...
- Charlie. Potrzebuję czasu. Ale brakuje mi bliskości z tobą - mocno przytuliłam się do chłopaka
- Tęskniłem ...
- Ja też.

Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wcześniej wyjełam z szafy ubrania.Przebrałam się. Zrobiłam makijaż i związałam włosy w lekkiego kucyka. Wróciłam do blondyna który przeglądał coś w telefonie.

- Co tam sprawdzasz? - zapytałam
- Leo napisał na Instragramie: Lena kazała mi się pieprzyć. A niech się sama pieprzy idiotka,
- Co? Ja o niczym nie wiedziałam. Boże jak go spotykam to obiecuję nie żyje...
- Wiesz ostanio między nimi było kiepsko. Przez prawie dwa tygodnie nie rozmawiali, Leo nie przytulał Leny, nie mówił że ją kocha. A ona do mnie dzwoniła jak była w parku i opowiedziała o tym. Nie miałem czasu z nią o tym, pogadać bo musiałem zostać z Brook - powiedział

~ Lena ~

Po skończonym śniadaniu weszłam na górę do mojego pokoju żeby zabrać torebkę i okulary przeciwsłoneczne. Po czym udałam się na górę gdzie czekała na mnie już moja kochana mamusia.

- To jedziemy? - uśmiechnęła się
- Jasne

Wsiadłyśmy do samochodu. Do galerii handlowej mamy jakieś 30 minut. Usiadłam na tylnym siedzeniu, włożyłam słuchawki do uszu i rozluźniłam się.

"No broken hearts in the club
No tears in the club
Cause we gon' get it poppin' tonight
No broken hearts in the club
More drinks, pour 'em up
Cause we gon' get it poppin' tonight"

Akurat leciała jedna z moich ulubionych piosenek, której ostanio słucham.
Nawet nie zauważyłamam kiedy byłyśmy na miejcu. Najpierw odwiedziłyśmy chyba z milion sklepów. No nie powiem kupiłam dość dużo rzeczy. Później poszłyśmy do drogieri. Wybrałam sobie czerwono krwistą pomadke, burgundowy - matowy błyszczyk, ciemne cienie, nowy puder i podkład, elajnwr, róż i pogrubiającą maskare. Nadszedł czas na fryzjera. Szczerze cieszę się że mama zgodziła się na to ombre. Zaproszona przez panią usiadłam na wysokim krześle. Najpierw pani Ewelina (bo tak właśnie miała na imię) podcięła mi końcówki, później umyła włosy i zrobiła koloryzację. Dla większego efektu zakręciła mi włosy na lokokówce.
Jestem bardzo zadowolona z mojej nowej fryzurki. Niby nic wielkiego a wyglądam o niebo lepiej.


~ Wika ~
  • awatar Gość: Weszłam na górę po okulary i weszłam na górę do mamy ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
~ Lena ~

- Bo się w tobie zakochałem.
- Ja nie wiem co powiedzieć...
- Nie musisz nic mówić. Dobra nie ważne zapomnij o tym co ci powiedziałem. Wiem że kochasz Leo. Głupi jestem i tyle...
- Czy ja go kocham? Nawet jeśli to co z tego. Dla niego jestem nikim. A ty... ja sama nie wiem.
- Co się stało? Nic mi nie mówiłaś.
- To jest najgorsze pytanie jakie mogłeś zadać. - spóściłam wzrok
- Ey mała co jest?
- Nie ważne...

Przytulił mnie. To co powiedział, eh zamuroeało. Ja już nie wiem co czuje do Leo. Z jednej strony go kocham ale z drugiej on już mnie nie. Kocha inną. Moją najlepszą przyjaciółkę. Boli. Cholernie boli.

- Słuchaj, to że nie odwzjamniasz moich uczuć to nie znaczy że się nie przyjaźnimy to nie znaczy że się nie przyjaźnimy. Ja zawsze będę przy tobie.
- Dziękuję. Tego właśnie potrzebowałam - uśmiechnęłam się słabo
- Widzę że coś nie tak jest z tobą.
- Może.
- Może? Chodź do mnie, obejrzymy film czy coś. Poprawi ci się humor.
- Niech ci będzie...


~ Camilla ~

Yh pożegnałam się z Leo o weszłam do domu. Nikogo nie ma, trochę to dziwne. Znów Lena się pokłóciła z Leo. Oni ciągle mają jakąś spine. Zresztą pewnie nie bez powodu. Coś musiało się stać. Ja myślę o nich a tak na serio powinnam pomyśleć i sobie. Nie o Charliem. Tylko nie o nim. Nie o nim.Weszłam do pokoju przebrałam się w jakiś luźniejszy szary dres. Poszłam się wykąpać. Po kąpieli stwierdziłam że sobie poglądami TV. No tak nic ciekawego nie leci. Z chwilę włączę sobie komedię. Ale na pewno nie romantyczną. Siedziałam sobie spokojnie w salonie kiedy nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
Bez wahania otworzyłam drzwi. I kogo zobaczyłam? Pana Lenehana.

- Charlie co ty tu...
- Przyszłem pogadać - uśmiechnął się
- Jest o czym?
- Jest. Mogę wejść?
- No nie wiem. A w sumie czemu nie...

Uchyliłam drzwi i wpóściłam Charliego do domu. Byłam trochę zmieszana. A on nic. Wszedł i usiadł na kanapie jakby nigdy nic.

- Co oglądasz? - zapytał
- Jeszcze nie wiem. Chcesz coś do picia?
-Herbatę.
- Ok zaraz zrobię.

Blondyn skakał po kanałach a ja poszłam do "kuchni" ala salon. Postawiłem czajnik na kuchence i zaczęłam przeglądać coś w telefonie. Poczułam że ktoś obejmuje mnie w talii. Odwróciłam się. I spojrzałam prosto w oczy blondyna. Kurwa miałam nie myśleć o nim tylko o sobie. A jego oczy przewszywały mnie. Czułam się dosyć nie zręcznie. Po tym co się ostatnio stało.Te jego oczy... Co? O czym ja myślę. Mam myśleć wyłącznie o sobie. Tylko. Delikatnie odepchnęłam Charliego. A on ponownie zajął swoje miejsce. Odetchnęłam i usiadłam obok niego.

- To o czym chciałeś pogadać?
- On nas. Wiesz ja bardzo chciałem cię przeprosić za tamtą sytuację. Wiem że to że byłaś w szpitalu i to że cierpiałaś to moja wina. Jestem skończonym dupkiem. Ale mam nadzieję że kiedyś mi wybaczysz. Jeszcze raz przepraszam cie za to wszytko.
- Charlie ja cię nadal kocham ale zanim będziemy tak blisko jak kiedyś... Muszę pomyśleć.
-  Rozumiem. Ale chyba nie obrazisz się jak zostanę na noc? - zaśmiał się
- Jasne że nie...
- To co oglądamy?
- A co chesz?
- Horror
- Co nie? Chesz żebym tu umarła na zawał? - zaczęliśmy się śmiać
- Hm nie żebyś umarła ale może... - zrobił minę pedofila
- Charlie!
- Co?
- Już nic, nic. Oglądamy komedię ok?
- Jak tam chesz.

Włączyliśmy film. Ma początku normalnie koło siebie siedzieliśmy. Ale potem jakoś tak... Charlie zaczął się do mnie przysuwać. Trochę nie zręcznie. I w pewnym momencie zrobiłam coś bardzo głupiego.

- Włączę horror.
- Myślałem że nie lubisz horrorów.
- Bo nie lubię - uśmiechnęłam się tajemniczo.

Włączyłam film. Ygh jak ja nie nawidzę tego filmu. To że się "boję" sprawiło że jeszcze bardziej zbliżyłam się do Charliego. Wtuliłam się w jego bluzę na co on delikatnie się uśmiechnął i przytulił mnie. Nie powinnam tak. Wiem. Ale brakowało mi tego, bardzo bardzo.

- To o to ci chodziło? Żeby się do mnie przytulić? - zapytał
- Nie tylko... - chciałam odsunąć się od blondyna ale on ponownie przyciągną mnie do siebie.
- Cii film oglądam. Pozatym ładnie pachniesz.
- Hah, dzięki ty też - pwoli robiłam się senna

- Księżniczka jest zmęczona?
- Jaa? No co ty...
- Widzę przecież, idź spać jeśli chesz
- Wytrzymam...
- Nie bo będziesz się żle czuć.
- Nie bądź nad opiekuńczy.
- Muszę. - pocałował mnie w czoło  << beka xd >>
- Charlie ty nic nie musisz.
- Ale mogę.
- No możesz.
- Więc idź spać.
- Muszę?
- Musisz
- Oj no już dobra.

Wzięłam poduszkę i mój ukochany kocyk i położyłam się obok blondyna.

~ Wika ~
Posoba wam się nowy cover chłopaków? Bo mi bardzo *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
~ Leondre ~
-Czy ja skoczyłam z balkonu ?-zapytała
-Tak... - powiedziała znowu Lena, nie dopuszczała nas do głosu. Zrobiło się późno i musieliśmy wracać do domów. Po kolejnych 2 dniach spędzonych przez Cami w szpitalu wyszła. Była godzina 10;00. A o 11 miała być wypisana.
Zjadłem szybkie śniadanie, ubrałem pierwsze lepsze dresy nawet nie wiedziałem, że takie mam i poszedłem w stronę szpitala.

~ Lena ~
Obudziłam się o 5 nad ranem i nie mogłam zasnąć, przeglądałam co się dzieje na portalach xd (nie czytaj pornolach xd~ Autorka xd) Ciągle myślałam, czy Leo kocha Cami.... Zobaczyłam, że to już 10. No nie powiem długo mi to zeszło. Ubrałam się w jakieś pierwsze lepsze ciuchy.


zjadłam śniadanie i zajrzałam do pokoju Olivki.
Mała nie spała.
-Lena ?! Jak Cami ?! Gdzie ona jest ?!
-W szpitalu malutka. Ale spoko dzisiaj wychodzi.
-A czo się stało ?
-Eh długa historia. - Nie chciałam jej mówić co się stało, bo jest jeszcze na to za mała.-Ja idę papa
-Papaap. Pozdrów Camcie.
Poszłam w stronę szpitala. Widziałam jak Charlie był na sali... Leo też. Pomagali jej się pakować.
-Hej misia-powiedziałam-Jak się czujesz ?
-Hejka, no bardzo dobrze.
Dostaliśmy wypis i chcieliśmy iść do domu, wzięłam torebkę Cami, w której miała parę rzeczy... Charlie chyba czuł się trochę głupio. Poznałam to po jego minie, Wziął na ręce Camillę . To wyglądało tak słodko.
Spojrzałam na Leo, ygh co ja mu zrobiłam?
Gdy blondaski się trochę oddalili, zapytałam się Leo.
-L-Leo czy t-ty mnie jeszcze k-koc-kochasz ? - zaczęłam się jąkac.
On na mnie spojrzał i odpowiedział
-Tak mysiu.
-To dlaczego nie jest tak jak kiedyś ?
-Czyli ?
-Nawet mnie nie przytulisz ?
-Nie muszę zawsze tego robić.
-Ale ty człowieku nie robisz tego od 2 tygodni ! Unikasz mnie !
-Przepraszam.
Ale no pff poszedł dalej nie przytulił mnie.
-Leo !
-Czego znowu ?!!
-Może grzeczniej ?
-Daj mi spokój.
-A pieprz się idioto !

Nie będę się do niego odzywała. Masakra, czemu nie może być jak wcześniej, wtedy jak się poznaliśmy. Było idealnie, nie kłóciliśmy się. A teraz? Teraz nie możemy nawet zwyczajnie porozmawiać.
Postanowiłam nie iść do Camilli, ani do swojego domu. Pójdę do Petera on też jakiś dziwny się zrobił.
Zapukałam, otworzyła mi jego mama.
-Am dzień dobry, jest Peter ?
-Wyszedł do parku.
-Aha to przepraszam, do widzenia.
Zanim jego mama zamknęła drzwi, Peter zeszedł ze schodów.
-Peter ?!
-Yy mnie tu nie ma.-odpowiedział i poszedł na górę.
-Do widzenia-odpowiedziałam cicho i wyszłam
A temu co odwaliło ? Dzwoniłam nie odbierał. Grr...

~ Camilla ~
Doszliśmy do mojego domu, hmm ciekawe czemu Lena nie poszła z nami.
-Leo ? Czemu nie ma Lenci ?
-Mam się pieprzyć.
-Co ?
-Pieprz się idioto.
-LEO ?! CO TY GADASZ ?!
-Tak mi powiedziała.

~ Charlie ~
Ygh, wiem o co chyba poszło. Na pewno o Camillę.
-Ey sory ja muszę iść, pa
-Cześć.
Wyszedłem i zadzwoniłem do Leny.
-Amm Lena ? Możemy się spotkać?
-Tak jasne, ja jestem w parku tu pod drzewem gdzie zawsze.
-Ok zaraz będę.
Gdy doszedłem, Lena płakała (?)
-Lena ! Kotku co jest ?
-Leo juz mnie nie kocha.
-Powieddział ci ?
-Tak jakby.
-Czyli ?
-Powiedział, że nie musi mnie zawsze przytulać i żebym dała mu spokój, i ja wtedy powiedziałam Pieprz się idioto, a teraz na Instagramie dodał post ~ Lena kazała mi się pieprzyć. A niech sama się idiotka pieprzy.
-Jejku Lena, ale yhh...-wtedy zadzwonil telefon
-Halo mama ?-powiedziałem
-Charlie, chodź do domu musisz zostać z Brooke.
-Okej

-Lena ja muszę iść, dokończymy tą rozmowę-i ją przytuliłem .
-Oo tak właśnie tego mi brakowało - powiedziała cicho.

~ Lena ~
Gdy Charlie poszedł zobaczyłam Petera, który szedł po chodniku.
-Peter ! - krzyknęłam
Gdy mnie tylko zobaczył zaczął iść szybciej.
-Peter proszę nie unikaj mnie ! Tylko ciebie mam !-zaczęłąm głośno krzyczeć i płakać.
wtedy się zatrzymał i podszedł do mnie.
-Lena, ja przepraszam
-Co ja ci zrobiłam ? Został mi tylko Charlie i ty, chociaż nie wiem czy ty.
-Lena to nie tak, że cię nie lubię.
-To czemu mnie unikasz ?
-Bo się w tobie zakochałem.




Hey ^^ Tak wiem jestem polsatem, nie zabijajcie;* Początek mi pomogła napisać Camilla, ale trochę pozmieniałam xd No to ten komentujcie i przypominam o naszym wattpadzie LENA_WIKA komentujcie tam też ;**

~ Lenor ~
 

 
Akurat w tym momencie rozłączył mi się telefon. Bravo.

~Charlie ~`
Cami i Leo ? Nie, to niemożliwe. Wiem, że najlepszy przyjaciel mi tego nie zrobi. Ale na wszelki wypadek pójdę tam i to sprawdzę.
Wyszedłem z domu Camilii i skierowałem się do szpitala.
Wszedłem i poszedłem pod salę gdzie ona leży. Faktycznie ! Leo nawet na mnie nie spojrzał, tylko się w nią gapił !
-Hej.-powiedziałem
A ten nic !
-Leo !!!
Spojrzał się na mnie WKOŃCU !
-A Hej
-Stary co ty odwalasz ?
-Ja ? Ja nic.
-To czemu się tak w nią lampisz ?
-Bo chcę żeby wyzdrowiała.
-Boshe, niech ona się już obudzi!

`Tydzień później`
~Lena~
Dalej mam przeczucie, że Leo zakochał się w Camilli. Ale no cóż, teraz w ogóle mnie nie całuje, nie przytula, czuje się jak śmieć. Wszyscy się ode mnie odwrócili , nawet Peter. Aby Charlie jest normalny. Nie wiem nawet czemu. Adrian musiał juz pojechać do Niemiec. A ja sama !
Dzisiaj postanowiłam iść do Camilli i porozmawiać z Leondre.
Wstałam ubrałam się. Było dzisiaj bardzo zimno !




Zjadłam jabłko (tak dalej się odchudzam )
i ruszyłam do szpitala. Yhh jak ja ich nie lubie !
Weszłam do środka, no nie ! U Camilli są lekarze? Ale co się stało ?
-Leo !!!-krzyknęłam przerażona
-Hmm?
-Co się stało ?
-Camilla się obudziła - powiedział uśmiechnięty.
-Uff już myślałam, że coś się stało.
Dalej się już nic nie odzywał.
Zadzwoniłam do Charliego.
-Halo ?-powiedział
- Hej Charlie..Jest sprawa
-Jaka ?
-Cami się obudziła.
-Serio ?
~Charlie~ Gdy usłyszałem,że Cami się obudziła zacząłem skakać z radości. Mega się cieszyłem.Pobiegłem od razu do szpitala.Zobaczyłem gromadę lekarzy wokół łóżka Cami ,Leo i Lenę. W pewnym momencie wyszedł jakiś lekarz-murzyn.
-Możemy do niej wejść ?
-Powiedziała Lena
-Tak.Oczywiście. Szybko wbiegliśmy do środka.Naszym oczom ukazała się strasznie blada Camilla.Lena ją przytuliła..A Leo ? Gapił się w nią jak w obrazek.Eh..No trudno.Ale..To chyba prze zemnie ona skoczyła...Trochę niezręcznie się czułem.Ale jak już tu wszedłem to zostanę.Camilla otworzyła oczy.Widać,że była zmęczona.Uśmiechnęła się do nas i po kolei przejechała po nas swym wzrokiem.


Hey, krótki wiem, ale przepraszam ;** Wika zostaje ! Jej <3 Znaczy zmuszałam ją tyle godzin, że no się zgodziła chyba xd
Ten rozdział napisałam z Cami <3

~` Lenor i Cami ~`
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Uhm, mam sprawę. Nie wiem w sumie czy jest istona. Zastanawiam się nad odejściem z tego bloga. Nie umiem pisać. Prawda. Chyba też wtrącam się w życie pewnych osób. A nie powinnam. Dlaczego prawdopodobnie odojdę z tego bloga. Moja decyzja nie jest jeszcze ostateczna ale wszystko w swoim czasie. Może do potem

~ Wika ~
  • awatar Gość: Nie możesz odejść razem piszecie super i oddzielnie też ale razem łączycie super opowiadania i powstaje mega historia nie wiem dlaczego dokładnie zamierzasz odejść ale jeżeli nwm pokłóciłaś się z kimś to nie martw się będzie dobrze pogodzicie się a jeśli nie to znaczy że to nie było niczego warte a jeśli chodzi o pisanie pisz dalej razem piszcie nie róbcie nam tego... proszę zostań... P.S. czekam na nextttt
  • awatar moni-monia-monika: Nie nie od choć z tego bloga proszeeeeee . Fajnie piszesz :)
  • awatar Gość: Zostań A ci pomogę Odnaleźć drogę I przystań :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hey, ostatnio jak zauważylisvie nie pojawiają sie moje rozdizaly !! Tylko Wiki i no Camilli ;* Ale ja przepraszam, wiem mowilam ze po testach bede miała więcej czasu ;* Ale tak nir jest ;/ Przez 3 tyg jeździłam na zawody z siaty XD (Cii pochwalr się miałyśmy 2 i 3,3 miejsce ) Miałam tez konkurs z piosenki angielskiej XD I 10 maja zdaje test to klasy angielskiej w gimanzjjum xd Wiec jak na razie dużo nauki o.O A teraz na dodatek jestem chora, wiec no nie fajnie ;* A i jeszcze tak wgl zalozylysny wattpada !! Tam piszemy to samo co ty wiec no XD Lena_Wina <--- ZAPRASZAM !! No i jak ma razie ja tez tam przepisuje rozdziału ! ale jutro piątek i postaram sir napisać dla was rozdział ;* Ale nie obiecuje, Papapa ;*

~Lenor~
 

 
~ Charlie ~

Wszyscy w środku a ja tu stoje sam jak jakiś debil. Widziałem jak jakiś chłopak wbiegł do domu Camili. Ciekawe kto to. Lepiej będzie jak to sprawdzę.
Otworzyłem delikatnie drzwi i zobaczyłem Lene, Adriana i jakiegoś chłopaka siedzieli na kanapie.
- Lena, można wiedzieć kto to? - wskazałem na chłopaka
- To... - nie dokończyła
- Jestem jej przyjacielem - odpowiedział za nią
- Aha. Można wiedzieć jak cię zwią?
- Peter...
- Ja jestem Charlie.

Odgrodziłem Lene i Petera usiadłem pomiędzy nimi.

- Jak się czujesz? - zapytałem dziewczyne
- Źle.
- Wiem że... ale wyjdzie z tego.

Lena gwałtownie wstała rzuciła nam wszystkim zabójcze spojrzenia i zalała się łazami.

- Kurwa, wy mi powtarzacie że ona z tego wyjdzie! Ta na pewno. I zamiast iść do niej to tu siedzicie. A ja? Ja nie zdążyłam. Gdybym była tu pięć minut wcześniej nic by się nie stało. Ale nie! Musiałam się spóźnić.
- To nie twoja wina. - odezwał się Adrian
- Moja!

Wyszła z hukiem zatrzaskując drzwi.

~ Lena ~

Mam ich wszystkich dość. Idę do Camilli. Gówno mnie obchodzi że nie będą chcieli mnie wpuścić. Sama wejdę. Skierowałam się do szpitala w którym prawdopodobnie może leżeć moja przyjaciółka. Weszłam na korytarz i na końcu zobaczyłam Leo wpatrzonego w szybę. Podbiegłam tam i zobaczyłam coś okropnego czego chyba nie powinnam widzieć. Camilla była podłączona do różnych ustrojstw i "maszyn". Spojrzałam na chłopaka, nie z puszczał z niej wzroku. Rozumiem że Camilla leży tam teraz i jest najważniejsza na świecie ale nawet się nie przywitał. Co ja gadam. Nawet nie spojrzał. Widze jak na nią patrzy. Leo i Camilla?! Nie możliwe żeby on... A może. Camilla jest śliczna czemu ja się dziwie. Głupia jestem i tyle.

- Wrócę tu - szepnęłam

Spojrzałam na moją najlepszą przyjaciółkę. Jest mi jej żal. Żal to mało powiedziane, gdyby mogła to zamieniła bym się z nią. Ja bym tam leżała a ona by była szczęśliwa. Zaczęły lecieć mi łzy po policzkach. Znów. A ten debil mnie chyba ignoruje.
Wybiegłam ze szpitala, nawet nie wiedząc gdzie. Chce uciec od tego wszystkiego. Od ludzi. Chce być sama. Zwolniłam kroku i usiadłam na ławce. Telefon dzwoni. To Charlie. A co tak odbiorę.

- Halo? Gdzie ty jesteś? Wybiegłaś tak...
- Byłam w szpitalu.
- I co?
- Nic.
- Jak to nic?
- No nic.
- Mów.
- Leo on... on ma coś do Cami.
- Co? Nie na pewno nie.
- Widziałam jak na nią patrzył. A mnie nawet nie zauważył.
- Jak to?

I akurat w tym momencie rozłączył mi się telefon. Bravo.


Wybaczcie że tak krótko ale czas, potem może coś jeszcze napiszę. Bay ♥>♥
~ Wika ~
 

 
~ Camilla ~


Lena i Leo już długo tam siedzą. Trzeba ich wypuścić.

- Charlie...
- Tak?
- Otwórz im te drzwi.
- Muszę?
- Musisz no ok.
- Albo wiesz co ja pójdę.

Szłam po schodach. Nie wiem czego się spodziewać. A jak się nie pogodzili? Co wtedy. Jak mi nie wybaczy... Co ja zrobię. Stanęła przed drzwiami do łazienki. Pociągnełam za klamkę. Zobaczyłam śpiącą Lenę opartą o Leo. Wyglądali tak słodko. Czyli się pogodzili. Uff jaka ulga.
- Ey Leo!
- Camilla?
- A kto, obudź Lenę

Nie musiał sama się obudziła. Najpierw posłała mi zabójcze spojrzenie. A potem pobiegła i mnie przytuliła.

- Tęskniłam - wyszeptała
- Ja też

Staliśmy tak chyba przez dwie minuty.

- A teraz chodź go musisz się przebrać z tych ciuchów
- No tak... o nie! Peter... co ja mu powiem...

~ Lena ~

Wybiegłam szybko do pokoju i wzięłam do ręki teflon. Miałam mnóstwo nieodebranych połączeń i wiadomość. Napisałam szybko wiadomość.

Do: Peter
Przepraszam że nie odpisywałam. Później ci wszstko wyjaśnię. Nie bądź zły xx

Położyłam telefon na łóżku, i wzięłam jakieś rzeczy z szafy.

Gdy ubrałam się w zestaw pomalowałam się i uczesałam w koka. Wyszłam z pokoju. Na korytarzu stał Leo. Przytulił mnie.weszłam do pokoju Olivki ,żeby zobaczyć, czy śpi. Mała płakała.
- Co się stało?- zapytałam zaniepokojona
- Bo ty się kłócisz z Leo..
- Mała już się z nim pogodziłam,nie płacz -
- A..A Charlie i Camilla ? Oni są pogodzeni?

Spojrzałam na Leo i nie widziałam co odpowiedzieć...

- Nie wiemy maleńka - wyszeptał Leo
- Wiedziałam! - krzyknęła Oliv znowu płacząc.

Odepchnęłam mnie kiedy chciałam ja przytulić.

- Olivcia ja...
- Wyjdź!Jak nie było Leo to cały czas na mnie krzyczałaś i...
- Wiem, idę cześć.

Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach do salonu . Jestem złą siostrą. Bardzo złą. Myślałam tylko o sobie. Eh dlaczego ja taka jestem.

- Ja idę... ehm no idę
- Gdzie? - zapytał Charlie
- Do parku.
- Wcale nie. Znam cię...
- Nie mam pięciu lat, jasne? Mogę chodzić gdzie chce.

Wyszłam z domu i zadzwoniłam do Petera.

- Halo? To ja Lena miałam Ci wyjaśnić...
- To nie jest rozmowa na telefon. Za chwilę u ciebie?
- Wolałabym nie.
- Ok to przyjdź do mnie i pogadamy.
- Dobra, do zobaczenia.

Szłam centrum miasta. Jest jakoś inaczej. Więcej ludzi, budynków. Albo to ja nie zauważyłam otaczającego mnie świata. Tak, na pewno. Weszłam w mniejszą uliczeke, skręciłam w prawo i zobaczyłam wielki biały dom. Podeszłam do drzwi i zapukałam. Drzwi otworzyła mi jakąś blondynka, pewnie jego siostra.

- Dzień dobry jest może...
- Jest w salonie. Wejdź - uśmiechnęła się ciepło kobieta
- A pani jest?
- A no tak nie przedstawiłam się. Anna, siostra Petera. Miło poznać - no i miałam rację
- Lena
- I nie mów na mnie pani, proszę - zaczęłyśmy się śmiać

Weszłam do dużego pokoju i salonu.

- Hej...
- No wreszcie nie mogłem się już doczekać - uśmiechnął się

Usiadłam koło niego na kanapie. Ten dom trochę mnie rozprasza. Różni się od mojego dość znacznie. Bardzo jasne ściany i wszytko takie perfekcyjne.

- Co jest?
- Nic po prostu nigdy u ciebie nie byłam...
- Przyzwyczaisz się a teraz opowiadaj.
- Więc mój przyjaciel i przyjaciółka zamknęli mnie w łazience z Leo - powiedziałam na jednym oddechu
- Tym Leo?
- Tak...
- I co?
- Pogodziliśmy się.
- Nie jestem do końca przekonany co do niego. Ale cieszę się twoim szczęściem. Jakby coś się działo to powiedz. Zawsze ci pomogę.
- Wiem,że mogę na Ciebie liczyć - mówiąc to uśmiechnęłam się.

Przytulił mnie. Nagle dostałam sms.
Od:Cami:
Misia odchodzę.

Do:Cami: Nie! Czemu?
Już nie dostałam odpowiedzi..

- Słuchaj. Ja już muszę iść. Papa.
- Pa.

~ Camilla ~

Byłam u siebie w domu. Zaczął dzwonić dzwonek. Domyślałam się,że to może Charlie,ale moim oczom ukazał się ktoś inny. Trochę wyższy ode mnie brunet .To był przecież Adrian!Żuciłam mu się na szyję.

- Co ty tu robisz?Wróciłeś z Niemiec?
- Tak.W końcu kiedyś musiałem was odwiedzić...A gdzie są rodzice ?
- Szczerze? To nie wiem. Pewnie gdzieś wyszli....
- Aha. A może mnie wpuścisz?
- Haha no tak,wejdź. - zaśmialiśmy się.

Po dość długiej rozmowie z Adrianem poszedł do pokoju gościnnego, ale w końcu to i tak jego pokój.I znowu to samo. Dzwonek do drzwi. Zobaczyłam Charliego .Wszystko widział. Jak przytulałam Adriana...Po prostu wszystko!
- Jak mogłaś!?
- Charlie,to nie tak,jak myślisz...
- A ja myślę,że mnie zdradziłaś! - powiedział ze łzami w oczach.

Gdzieś uciekł. Dzwoniłam i pisałam,ale on nie odbierał,ani nie odpisywał. Dostałam tylko sms ,że mam o nim zapomnieć, bo już nie będzie żył. Przestraszyłam się .I Napisałam do Lenki. Odpisała...Ja już tego nie zrobiłam. Weszłam do swojego pokoju. Adrian był w łazience. Wyszłam na balkon..Rozejrzałam się wokoło..Zobaczyłam wiele domów. Przechyliłam się i....wypadłam.

~ Lena ~

Szłam szybkim krokiem do Camilli. Zapukałam i otworzył mi jakiś brunet bez koszulki...

- Ja do Camilli

Nie zważając kto to wepchnęłam się do domu i pobiegłam na górę. Otworzyłam drzwi w jej pokoju nikogo nie było. Balkon jest otwarty. Mam złe przeczucia. Nie wierzę... W dole zobaczyłam mnóstwo krwi i leżącą Camille. Łzy zaczęły mi spływać po policzkach zaczęłam krzyczeć.

- Camilla coś ty zrobiła! Głupia! pomocy, pomocy tam...

Do pokoju wbiegł ten chłopak. Zobaczył co się stało. Zbiegł na dół i zadzwonił po karetkę nie pozwoli mi się zbliżyć. Odjechali ale bez tego chłopaka. Usiadłam przed domem na krawężniku i wtuliłam głowę w kolana.

- Ey nie płacz będzie dobrze. Kim jesteś dla Camilli? - zapytał
- Przy.. - przyjaciółką
- Ty pewnie jesteś Lena
- Tak
- Adrian, brat Cami... - usiadł koło mnie
- Jak ona z tego nie wyjdzie?
- Wyjdzie zobaczysz
- Ale wyjdzie na pewno?
-N a pewno.- odpowiedział nieco zdezorientowany chłopak.

Dostałam SMS...

Od: Leoś:Gdzie jesteś?
Do: Leoś:Siedzę pod domem Cami z Adrianem...
Od: Leoś:A kto to ?
Do Leoś:Jej brat..
Od Leoś:A co się stał ?
Do Leośrzyjdź,a się dowiesz.

Odłożyłam telefon.Tym razem dzwonił Charlie..,

- Halo ?
- Hej..Yyy gdzie Cami?
- W karetce.
- Gdzie ? Co się stało ?
- To twoja wina! Rozłączyłam się.
- Kto to dzwonił? - zapytał brunet.
- Chłopak Cami..To znaczy nie wiem sama,czy oni jeszcze będą razem..
-Jaki chłopak?Przecież...Camilla mi mówiła wszystko!Czemu o nim nie wiedziałem ?
-Nie wiem...-wyszeptałam.

~Charlie~

Mam złe przeczucia. Coś się stało...To prze zemnie. Ona by mnie chyba nie zdradziła. Zacząłem iść w stronę jej domu. W drodze do Cami zobaczyłem biegnącego Leo.
- Gdzie biegniesz?
- Do Camilli.
- Ja też tam idę...
- Ok.
Doszliśmy.Zobaczyłem płaczącą Lenę,którą od razu zaczął uspokajać Leo i tego bruneta.
- Kim Ty jesteś?
- Bratem Camilli.
-Co? To ona mnie nie zdradziła!?
- Nie.
- A gdzie jest?
- W szpitalu.
- Ale co zrobiła?
- Nic!

Leo,Lena i ten "Adrian" weszli do domu ja zostałem.Poszedłem z tyłu domu.Zobaczyłem mnóstwo krwi..

- To pewnie Camilli -pomyślałem..

Po ja kurwa zrobiłem?Jestem okropny

~Leo~

Weszliśmy do środka. Lena i Adrian opowiedzieli mi co się stało.Nie mogłem uwierzyć.

- Musimy jechać do tego pieprzonego spzitala!
- Nie możemy.- wyburknął 19-latek.
- Mam to gdzieś. Ja idę,nie wiem,jak wy!

Wybiegłem.Jak najprędzej się dało biegłem. Po 10 minutach byłem pod szpitalem. Zapytałem się jakiejś pielęgniarki czy jest tu Cami.

- Tak jest. A kim dla niej jesteś?

- A na jakiej sali ją spotkam?
- 143,ale możesz zobaczyć ją tylko przez szybę.

Pobiegłem pod salę. Widziałem Camillę podłączoną jakimiś kablami do sprzętów.

~ Lena ~

Leo poszedł do Camilli . Ja nie jestem w stanie. Jakbym ja zobaczyła to nie było by że mną dobrze. Znów zaczęłam płakać.
- Nie płacz już, proszę - Adrian mnie przytulił
- Ale...
- Nie ma żadnego ale.

W tym momencie zadzwonił mój telefon. To był Peter. Odebrałam.

- Halo...
- Co się stało?
- Bo Camilla... ona chciała się zabić.
- Co? Gdzie jesteś?
- U niej z Adrianem.
- Kto to? Dobra nie wnikam. Już jadę.
Nie musieliśmy długo czekać.

Po 15 min do domu bez pukania wpadł mój przyjaciel. Ah no tak nie powiedziałam nikomu o nim. Trudno się mówi. Przytulił mnie.

- Może mnie przedstawisz?
- To Peter mój przyjaciel. A to brat Camilli Adrian
- Ehm a ty czasem nie jesteś z Leo? - zapytał Adrian
- Jestem. Tylko się przyjaźnimy.
- Rozumiem...

Hejka kochani ♥
Ten rozdział pisałam z gościem specjalnym. Wiecie kto to. Miał wyjść długi a wyszedł jaki wyszedł. W każdym razie mam nadzieję że się podoba. Ala nie zabijaj mnie za to

~ Wika i Camilla ~


Polecam^^
 

 
Zbliża się 19;00. Za chwilę impreza u Petera. Hm może poznam jakieś nowe osoby. Co do dzisiejszej sytuacji przy drzwiach była żenująca. Pokazałam Leo że mi na nim zależy. Kurwa ja zawsze muszę coś spieprzyć. A już prawie się udało. Już prawie go olałam.
Wyjęłam z szafy jakieś rzeczy i poszłam się przygotować.



~ Lenor i Wika ~

Byłam już gotowa, weszłam do mojego pokoju, zabrałam telefon i już miałam wychodzić.

~ Camilla ~

Już minęła godzin. To teraz, pojedziemy do Leny i okaże się czy się z nami pogodzi.
Pojechaliśmy wszyscy taksówką. Zadzwoniłam do Olivki.

- Hej jesteście w domu?
- Tak ale ale Lena chyba gdzieś wychodzi.
- Co?
- No ubrała się tak no ten...
- Ok, my zaraz będziemy. Otwórz drzwi. Oki?
- Ok, pap
- Paa

Rozłączyłam się. Moje serce biło coraz szybciej. Powoli robiło mi się się słabo.

- Co jest? - zapytał Charlie
- Nic...
- Ej no, Leo?
- Tak?
- Ja chcesz się z nią pogodzić?
- Nie wiem. Coś wymyślę...
- Dopiero teraz zaczynasz o tym myśleć? Teraz serio?
- No nie...

Dojechaliśmy. Otworzyły się drzwi. Zobaczyłam w salonie tylko Olivcię. Lena pewnie jest na górze.

- Leo idź...
- Ale...
- Charlie idź z nim wepchniesz ją no wiesz gdzie.
- Ok, chodź Leo

~ Leondre ~

Szliśmy po schodach. Co ja jej powiem? Ona mi nie wybaczy. A jak wybaczy to nie będzie tak samo. Już nigdy. Przeze mnie...
Zauważyliśmy Lenę po drugiej stronie korytarza. Wszedłem do łazienki tak żeby mnie nie zauważyła. Okazało się że Charlie nie musiał jej wepchnąć. Sama weszła nieświadoma że zaraz się że mną spotka. Od razu gdy mnie zauważyła chciała wyjść ale Charlie trzymał drzwi.

- Ja pierdole?! Co ty tu wgl robisz a Charlie?!
- Chciałem porozmawiać...
- Nie dało się inaczej!
- Nie wpuściłabyś mnie i uciekła pewnie.
- I dobrze.
- Musimy porozmawiać.
- Już mówiłam nie ma o czym.
- Jak nie ma? Jest, zmieniłaś się i to widać. Zresztą i tak za mną tęsknisz, wiem to. A ja za tobą. Wybacz mi proszę...
- Masz rację zmieniłam się. Potrafię żyć bez ciebie.
- To o to chodzi?
- Nie, jak zaraz mnie z tąd nie wypuścisz to...
- Zadzwonisz do kogoś? Zapomniałaś telefonu z pokoju, geniuszu.
- Kurwa. Nie dotykaj mnie bo ostrzegam nie będzie z tobą dobrze.

Powiedziała i usiadła na drugim końcu pomieszczenia. Chcę z nią gadać ale ona mnie odtrąca. Cały czas... Włożyłem słuchawki do uszu. Zobaczyłem że Lena czegoś szuka.

- Hm szukasz czegoś?
- Nie twoja sprawa - odpowiedziała

Wzięła jakiś zeszyt i długopis. Pisała coś. Hm ciekawe co. Może pamiętnik? Nie na pewno nie to do niej nie podobne. Pogrążyłem się w swoich myślach. Minęły dwie godziny. Już 210. Ciekawe czy Charlie nadal trzyma drzwi. Na pewno nie, podstawił krzesło.

- Odezwiesz się? - zapytałem
- Nie.
- Bo?
- Bo nie...

Odwróciła się i nadal coś pisała.

~Leo ~

-Co piszesz?
-Odwal się!

Już nic się nie odzywałem, wiedziałem, że to nie zadziała, wiec chciałem wyjść ale no tak drzwi zamknięte ;-;

- Leo Geniuszu masz telefon przy sobie - powiedziałem sam do siebie.
- Halo Charlie
- I jak sprawa?
- Lena sie nie odywa pisze coś w zeszycie, idioto wypuść mnie!
-aż sie nie pogodzicie was nie wypuszczę
- Ja pierdole. Nara.
-Leo!

Rozłąnczyłem się, serio wkurwiłem się na niego. Debil ;-;

~Camilla~

Yhh długo ti trwa, a oni dalej nic.

- Charlie wypuśćmy ich...
- Jutro.
- Jprdl okey,
- Camcia!
- Co Olivia?
- A oni się pogodzą?
- Nie wiem skarbie.
- A wy tez się tak pokłócicie?

Spojrzałam na Charliego a on na mnie.

- Nie wiem skarbie - powiedział Charlie
- Ja nie chce, żeby się kłócili oni i wy!Nie chce.
- Olivia spokojnie...
- Nie będę spokojnie, pierdolone życie,
- Ey mała!
- Nara.

Uciekła do pokoju.

- Skąd ona zna takie słowa?
- Ja chyba wiem -powiedział blondyn
- Skąd ?
- Wydaje mi się, że Lena tak mówi teraz. Olivcia sama mówiła że na nią krzyczy teraz więc pewnie przeklinała.
- Ale jejku, ona na prawdę się tym mega przejęła, nasza wina!

~ Olivia ~

Może i jestem mała, ale się tym przejmuje. Jakby Cami z Charliem i Leo wiedzieli jak ona na mnie krzyczy nocami, od kąd pokłóciła się z Leo.
Raz mnie nawet zbiła
Ja dlatego nie chce zeby Charles i Cami się kłócili.
- Oliv ? - weszła Camilla
-...
- Olvcia co się stało?
- Ja nie chce!
- Ale czego?
- Ja nie chce żeby Lena na mnie krzyczała i mnie biła.

~ Leo ~

Lena zasnęła...
Hmm ciekawe co to za zeszyt i co w nim pisze. Dobra moze nie powinienem ale muszę ! muszę wiedzieć co ona tam pisze! W tym momencie zadzwoniła do mnie Zuza(?) odłożyłem zeszyt na miejsce i odebrałem.

- Czego?
- Misiu, czemu nie odbierasz?
- Nara.

Może nie powinienem odebrać, ale ja zawsze wole się upewnić, bo może akurat coś się wtedy dzieje. Wziąłem ponownie zeszyt do ręki.

"You loved, betrayed. I loved regretted.
Because you need me only when darkness falls.
Do you miss the sun only when the snow outside the window.You understand that you love him when he's lying to you. I notice that I was on top and you destroyed everything. You destroyed me ...
I love you, but ..."

Zatkało mnie.

~Charlie ~

Zostałem sam jak kołek.
Lena z Leo w kiblu (bez skojarzeń XD)Cami u Olivki a ja sam. Hmm Olivką to mocno przeżywa. Szkoda mi jej. To jeszcze dziecko. Napisałem do Leo.

Do:Brunetka
I jak tam ?

Dostałem tylko tyle:

Od:brunetka
;-;

Obraził się na mnie, spoko jutro mu przejdzie.

~ Lena ~

Obudziłam się. Kurwa to nie sen, on tu jest.
-Leo?
-Lena? Tak?
-Długo tu będziemy ?
-Aż się nie pogodzimy
-A - Aha
Znowu ta głupia cisza.

- Am a mogę zadzwonić z twojego telefonu do Charliego?
- Yy ta jasne masz.


- Charlie ty idioto zasrany ;-; Otwórz nas! - no nie ukrywam, że krzyczałam dość głośno.
- A pogodziliście się?
- Nie.
- No to nie.
- Pieprz sie !!

Cholera,ja miałam iść na tą imprezę do Petera.

- Ja pierdole, debil!
- Co ?
- Nic.

Oparłam łokcie o umywalkę. I spojrzałam w lustro. Jak ja wyglądam.

- Nawet to spieprzyłam.
- Co?
- Nie ważne.

Podeszłam do niego i spojrzałam na niego, chwili już się całowaliśmy. Był chyba trochę zdezorientowany.

- Ja przepraszam... impuls.
- Nie przepraszaj.
- Powinnam. - spóściłam wzrok
- Wiesz ja nie chciałem wtedy z Zuzą. Tak wyszło...
- Rozumiem.
- I?
- Nic.
- Szkoda.
- Że taka jestem. - odwróciłam się, po policzku spłynęła mi łza

- To nie twoja wina. Moja.

Przytulił mnie od tyłu.

- Ty płaczesz?
- Nie.
- Widze.

Odwrócił się przodem do mnie i otarł moje łzy.

- Nie płacz księżniczko. - znów przytulas

Lekko się uśmiechnęłam.

- Zgoda? - zapytałam nieśmiało
- Jasne - złapał mnie za rękę

~ Lenor i Wika ~
 

 
Hey, rozdział dzisiaj doda Wika, a ja pisze dlatego, bo chce złożyć jej najlepsze życzenia <3
Ladnego chłopaka ;*
628272928362828 lat i jeden dzień więcej
Żebyś spotkała Bars and Melody ;*
Spełnienia marzeń ;*
I wszystkiego najlepszego Wika ;*
 

 
~ Charlie ~

Całowałem namiętnie Camillę trzymając ją na rękach.W końcu nie wytrzymałem.Postawiłem ja na ziemi i położyłem się na łóżku.Cami położyła się na mnie.Znowu zaczęliśmy się całować.Powoli zdejmowałem z niej koszulkę.Gdy już jej nie miała usiedliśmy obok siebie,a ona zdarł a ze mnie T-Shirt.Potem zdjęliśmy spodnie i byliśmy w samej bieliźnie.Camilla miała piękne ciało.Po 5 minutach wpatrywania się w siebie jeszcze bardziej zapragnąłem pierwszego razu właśnie z nią - z miłością mojego życia.

~Camilla~

Bardzo ucieszył mnie fakt,że Charls chce ze mną to zrobić.Jednak się obawiałam tego..Co jak zajdę w ciąże? Ciągle dręczyło mnie to pytanie,gdy w końcu Charli nie wytrzymał i odpiął mój stanik. Trochę się skrępowałam. Pierwszy raz zobaczył mnie "w takim stanie". Zamruczał jak kot i w końcu się zaczęło....Znowu się całowaliśmy. W pewnym momencie złapał mnie w kroku i powiedział:

- Błagam ,zróbmy już to,bo nie wytrzymam.

Zgodziłam się.Byliśmy nadzy.Zrobiliśmy to,"co należy".W końcu po 20 minutach robienia tego przestaliśmy...
- Mmm było cudownie - burknął pod nosem Charlie.
- Hmmm.Było fajnie,ale..
- Co ale?
- Martwię się.Powinniśmy to raczej powiedzieć Lenie i Leo..Ale..Jaka będzie ich reakcja?
- Kotku nie bój się. Będzie dobrze.Teraz chodź,weźmiemy prysznic,ubierzemy się i zadzwonimy po nich.

W tym samym momencie pocałował mnie w policzek.

~ Lena ~

Yh szkoła. Jednym słowem było do dupy. Siedzę sama w ostatniej ławce. Leo śledzi każdy mój krok. Zaczyna mnie to trochę "denerwować". Przyroda. O nie. Plakat na szczęście nie na dziś.

- Hm dzień dobry - powiedziała nasza cudowna nauczycielka - może pytanko. Lena... Podejdź.

Nie no akurat dziś. Zapytała mnie o parę rzeczy po czym stwierdziła że nic nie umiem.

- Myślę że troszeczkę nie łapiesz materiału, pomoże ci... kto by był chętny?
,
Uhm cisza. I nagle ktoś się zgłasza. Podnoszę głowę parze i... I widzę szeroki uśmiech Leo. Dlaczego on?

- Ja z chęcią pomogę
- Dobrze. Masz na naukę z kolegą ponad trzy tygodnie. To wystarczająco dużo czasu. Usiądź.

Wszyscy się na mnie gapili. Do tego pod koniec wychodząc z klasy potknęłam się o jakiś plecak. Czy tylko ja mam takie szczęście? Tak tylko ja. Usiadłam pod ścianą. Dostałam SMS.

Od: Peter
Hej jak tam mała?

Do: Peter

Hah ja ci dam małą. Jest ok...

Od: Peter

Na pewno? Masz dziś czas?

Do: Peter

Na pewno... No mam

Od: Peter

No i supi. Dziś jest u mnie impreza. Około 190. Walk Strett || wpadniesz?

Do: Peter

Jasne. Do zobaczenia.

Włożyłam tel do kieszeni.

~ Leondre ~

Lena siedzi na tyle masakra ;/ Mam ją ochotę przytulic i pocałować. Wszystko spieprzyłem. Niby zgłosilem się, ale i tak Lena nie będzie chciała sie ze mną uczyć. Czemu to życie takie pojebane ? ;//

'2 h później'

Wychodziłem już ze szkoły i podbiegła do mnie Zuza.

- Leo czekaj!
- Co?!
- Kiedy robimy plakat?Może przyjdziesz do mnie? - powiedziała
- Nie?!
-Co?
-Zróbmy tak, że zrobię połowe i ty połowę każdy u siebie!
-Ale Leo, kotku
-Zaraz,zaraz co?

Chciała mnie pocałować ...

-Czekaj!Debilko odpieprz się ode mnie!
-Co już nie pamiętasz jak się do mnie kleiłeś?
-Ja pierdole ty pojebana jesteś!Ja mam dziewczynę!
-Miałeś...
-Odwal się! -krzyknąłem i odeszłem.

W tym czasie dostałem SMS.

OD:OLIVCIA
Leo, plose przyjedz po me, Lena nie psyszla.

Zaśmialem się na jej pismo hahahahah XD

DO:OLIVCIA
Już biegnę księżniczko xx

Poszedłem pod jej przedszkole, faktycznie Leny nie bylo a Oliv siedziała na schodach razem z panią.

-Dzień dobry.
-No nareszcie.
-Przepraszam, Chodź Olivia - powiedziałem
Odeszliśmy kawałek.

-Leoś?
-Tak?
-Lena już nas nie kocha?
-Kocha skarbie.

Mała była wyraźnie smutna. Lena ma zły humor... widocznie zapomniała. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi Lena. Cała zapłakana?

- Ja... Oliv przepraszam wypadło mi z głowy
- Nic się nie stało.Leo przyszedł.
- Uhm...
- Lena...
- Tak?
- Wy się z Leo jeszcze kochacie? - cały czas staliśmy w drzwiach
- Wiesz... to skąplikowane
- Cały czas się kłócicie - powiedziała Olivcia, patrzyłem w ziemię
- Wiem tak to już jest...
- Dlatego po całych płaczesz?

Lena widocznie była zakłopotana i nie wiedziała co powiedzieć. Ukradkiem spojrzałam na jej twarz. Wygląda inaczej niż przedtem. Jakby chudsze policzki, podkrążone oczy... W szkole nie było widać.

- Dobra... Koniec tej rozmowy - powiedziała Lena
- Możemy jeszcze pogadać? - w końcu się odezwałem

Lena weszła na chwilę do domu odprowadziła małą do pokoju i wróciła do mnie.

- Nie ma o czym - patrzyła w kompletnie inną stronę
- Jest...
- Taa...
- Nie odsuwaj mnie od siebie. Ok źle zrobiłem ale kiedyś w końcu chyba mi wybaczysz?
- Źle zrobiłeś?!Cały mój świat się zawalił.Nawet nie wiesz co przeszłam...

Spojrzała mi w oczy. W jej oczach było widać smutek, zawód a raczej nie złość.

- Wiem. Jestem głupi i tyle. Miałem wszytko...
- Miałeś... - po jej policzku spłyneła łza
- Zmieniłaś się. Co się dzieje?
- A co cię to? Gówno. Moje życie. I tyle.

Zatrzasnęła drzwi.

~ Charlie ~

Hahah no nie wierze XD Zrobiliśmy to..

-Camiś?
-Tak?
-A co w końcu z tym zamknięciem Leo i Leny w łazience?
-Hmm chodź do Leo
-Po co ?
-Czekaj zadzwonię do Olivci. - powiedziała

~ Camilla ~

-Yy halo?
-Camilaa! Hej
-Mała mam prośbę, jak pewnie wiesz że Lena i Leo są pokłóceni.
-Tak wiem
-No a chcesz żeby byli pogodzeni?
-Tak baldzo ! Lena na mnie cały czas kzycy.
-Okey, to zróbmy tal że dzisiaj za jakąś 1 h przyjdziemy do ciebie, ja Charlie i Leo i wtedy zamkniemy ich w łazience i nie wypuścimy póki się nie pogodzą. A ty nam otworzysz drzwi, bo Lena nas nie wpuści.
-Hahahah dobra, to papa ;*

-Załatwione !!- krzyknęłam do Charliego

Hejka misie ♥ Ten rozdział pisałyśmy we trzy. Tak we trzy. Tą "zboczoną" część XD pisała przyjaciółka Leny - Camilla. Gość specjalny

~ Lenor, Wika i Camilla ~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ten rozdział dedykuje mojej kochanej Kamili <3 I nie męcz już mnie kiedy ten rozdział i kiedy ten pierwszy raz z Charliem hahah xd KOCHAM CIĘ <3

~ Lena ~
Obudziłam się rano, kurna ale mnie głowa boli, yghh...
-Lena !!
-Olivka ? A co tu robisz?
-Mama kazała mi cię obudzić śpiochu.
-Okey, powiedz, że zaraz idę.
-Oki.

Wstałam yghh,znowu mi się zakręciło w głowie, ale to pewnie przez kaca.
Wzięłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki.



Po przyszykowaniu się, zeszłam na dół.
-Mamo boli mnie głowa, daj jakąś tabletkę.
-W szafce na górze.
-Dzięki.
Wzięłam tabletkę, zjadłam kanapkę z ogórkiem, ygh mama kazała.
I poszłam na górę po plecak.




Zeszłam na dół.
-Lena, masz dzisiaj na 9, bo pani dzwoniła, więc odprowadź Olivcię, do szkoły.
-Okey, Oliv idź bo plecak.
Mała poszła i po 5 minnutach przyszła ze swoim plecaczkiem.


I wyszłyśmy, po drodze zobaczyłam Leo.
-Lena !! Tam jest Leo.
-No to co.
-Chodź proszę.
-Nie
-Proszę-zrobiła swoje maślane oczka.
-Yghhh no okey.

~ Leondre ~
Wyszedłem rano się przewietrzyć, poszedłem do parku i podeszła do mnie Olivia z Leną.
-Leo !!!-krzyknęła mała i mnie przytuliła.
Spojrzałem na Lenę, nie patrzyła się nawet w moją stronę.
-L-Lena ?
Nie odpowiedziała.
-Psst Leo pokłóciliście sie?- zapytała mnie dziewczynka
-OLIVKA CHODŹ !!-krzyknęła Lena
-Nie, ja chce zostać z Leo !
-Ale ja nie. OLIVKA !
-Nigdzie z tobą nie idę.
-BĘDZIESZ CZEGOŚ CHCIAŁA !!
Lena poszła, a Olivcia się rozpłakała.
-Ey księżniczko nie płacz.
-Ty na mnie nie będziesz krzyczeć?
-Na ciebie nigdy misiu. A teraz chodź zaprowadzę cię do przedszkola.
-Dobrze.
-A tak w ogóle fajny plecak.
Zaśmialiśmy się.
Dała mi swoją rączkę, spojrzałem w jej piękne czekoladowe oczka, mm takie same jak Lencia.


'5 h później'

~ Camilla ~
Wróciłam ze szkoły, w szkole jak w szkole.
Przyszedł do mnie Charlie, uff na szczęście dzisiaj piątek.
-Co robimy ?-zapytał
-No nie wiem hahah.
-Chodź na spacer <3
-Okey

`3 godziny później`
Wróciliśmy do domu, była juz 20 godzina xD
Poszłyśmy do mojego pokoju,, nikogo u mnie nie było w domu.
Charlie zaczął mnie całować, wziął mnie na ręce dalej całując <3






Okey, barwo ja geniuszem jestem, napisałam o pierwszym razie Charliego i Cami i się usuneło hahah xdd
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ
  • awatar Gość: Ja to mówię :*
  • awatar BambinoPoland: @~Camilla~: I kto to mówi hahah ;* Tez cie kocham ;**
  • awatar Gość: Haha Ty to jesteś zboczona hah.Kc sis :* <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
~ Lena ~

Lekcje już minęły. Kurwa. Leo mówi że mu na mnie zależy i przeprasza a wybrał ją do tego głupiego plakatu. Mam dość. Kolejny dzień do dupy. Wróciłam do domu. Zjadłam tylko jabłko muszę trzymać się swojego postanowienia. Usiadłam przed tv i zaczęłam oglądać jakieś seriale o odchudzaniu. Hm... one mają idealną figurę. Też mogę być idealna. Zmienić się. I pokazać Leo że mogę żyć i i bez niego. A może by tak... iść na imprezę? Wyluzuje trochę i nie będę myśleć o tym wszystkim.

~ Camilla ~

'Chwila wcześniej'

Ostatnia lekcja to matematyka o nie!
Nie dość że nie lubie tego przedmiotu to nie mogę jeszcze sie skupić, cały czas mnie męczy sprawa z Leną. Ja widzę że ona cierpi...

- Camilla! - krzyknął nauczyciel
-Yy tak?
- Proszę do tablicy.
- Ale proszę pana!!!
- Bez żadnego ale, już szybciutko!

Poszłam pod tablice, kurde ale czemu takie trudne zadanie!?

- Amm a nie mogę się z kimś zamienić?
- Możesz, ale dostaniesz za to 1!
- Kurwa!
- Słucham?

Już miałam mówić nie mów słucham bo cię wyrucham ale się powstrzymałam hahah xd

~Leo ~

Wróciłem ze szkoły , kurna chciałem tem cholerny plakat robić z Leną a nie z Zuzą. Może bym coś zrobił, a to jeszcze gorzej by pogorszyło sprawę. Poszedłem do kuchni i wziąłem naleśnika z nutella. W tym momencie wróciła Tilly ze szkoły.

-Hey Leo i jak tam?
-Gorzej.
-Co?! CZEMU?!
-Znowu wybrałem do plakatu tą cholerną Zuze.
-A Lena?
-Właśnie nikogo robi sama.
-Kurwa...
-Ey mała nie przeklinaj!

~ Lena ~

Już 18;00. Ok trzeba się ogarnąć i wyjść. Wzięłam jakieś ubrania z szafy.

Poszłam zrobić dość mocny (jak na mnie) makijaż i uczesać się. Ciekawe co z mamą i Olivką. Miały już być. Eh trudno się mówi. Zostawiłam tylko karteczę "Wrócę po 24. Do zobaczenia. Lena". Wyszłam i skierowałam się do najbliższego klubu. Niby od 18 lat a ochroniarz wpuścił mnie bez problemu.
W huj ludzi. Podeszłam do pustego baru i zamówiłam sok. Przecież nie będę się upijać. Podszedł do mnie jakiś chłopak.

- Hej, młoda
- Słucham?
- No chyba nie jj pełnoletnia
- No nie... pff bo ty tak
- Też miło poznać - uśmiechnął się - Peter
- Lena
- No to... jak tam?
- Boże. Jak tam? Serio...
- No sorry. Pewnie masz doła.
- Skąd ci to przyszło do głowy?
- Taka ładna dziewczyna jak ty. Sama w klubie.
- Wal się.
- No co?
- Nic - posłałam mu zabijające spojrzenie

Muszę przyznać jest całkiem, całkiem. Wysoki, niebieskie oczy i czarne włosy. Miły nawet. A może by tak z nim zaznaczyć? Wróć. Zaraz. Lena ogarnij się. NIE SZUKASZ NIKOGO do głupich zabaw.

- Ja już pójdę - powiedziałam

~ Charlie ~

Wróciłem do domu, nie czekałem na Cami bo miała godzinę dłużej.

-Jestem
-Charlie!-usłyszałem słodki głosik
-Oo Brooke a ty nie w szkole ?
-Nie hahah
-O ty a to czemu?
-Bo jade z mama do lekarza.
-Co, a czemu?
-Chora jestem.
-Aaaa odsuń sie ode mnie.

Ten mały gnojek zaczął mnie od razu przytulać.
Wtedy dostałem sms od Cami.

OD:Moja Laska ;*
Charlie, proszę przyjedź po mnie.

Do : Moja laska ;*
Co?!Gdzie?!Co się stało?

Od:Moja Laska ;*
Oj głuptasie, bus mi uciekł a nie chce, mi sie iść na piechotę. Czekam przed szkołą xx

Do:Moja laska ;*
Już jadę, czekaj xx

Wyszedłem z domu, i wziąłem kluczyki. No to co ze jeszcze nie mam prawa jazdy XD Jeździć umiem.
Po 5 minutach byłem pod szkołą.
Wysiadłem z samochodu i poszedłem do Cami.

- Hey skarbie ;-;
- No hey, jedziemy do Leo!
- Okey,a po co ?
- Musimy wymyślić jakiś plan żeby pogodzić nas wszystkich z Leną.

'10 minut później'

Weszliśmy do Leo, był zapłakany(?)

- O Hey.
- Boże Leo jak ty wyglądasz - powiedziałem
- Jak powinienem. Czego chcecie?
- Chcemy wymyślić plan żebyśmy pogodzili się z Lena.
- Żebyśmy?To z wami też?

~ Lena ~

- Muszę już iść - powiedziałam
- Zostań - chłopak chwycił mnie za rękę
- Wiesz ja... - spojrzałam w stronę naszych rąk
- A no przepraszam.
- Nie to ja przepraszam. Chyba jednak zostanę.
- O i super. Zatańczymy? - zatkało mnie...
- Może po kilku drinkach - zaśmiałam sie
- O ty!

Gadaliśmy w sumie o wszystkim. Odpowiedziałam mu o mnie i o Leo. On mi trochę o sobie. Miły jest ale chyba nic z tego nie będzie. Wypiłam dwa drinki i poszłam do toalety.

- Uuu
- Ehm
- Witaj mała - kurwa zaczepia mnie jakiś debil i to tego pijany
- Spieprzaj
- Że mną tak prosto nie ma.
- Weź sie...

Blondyn przyciągną mnie do siebie i próbował pocałować. I chciał zedrzeć że mnie bluzkę. Bałam się... Zacząłam krzyczeć. Po chwili przybiegł Peter i uratował mnie. Mój wybawca XD

~ Leo ~

- Żebyśmy? To z wami też?
- No tak, bo dowiedziała sie że o tym wiedzieliśmy a jej nie powiedzieliśmy.
- To co robimy ?
- Najpierw to by pasowało pogodzić Cami z Leną.-powiedział blondyn
- Taa jasne
- No Leo!! Chodzi o to, że jak dziewczyny się pogodzą to Lena powie wszystko Cami i będzie lepiej pogodzić ciebie z nią.
- A ty ?
- No jak pogodzą sie wszyscy to ja też hahah xd
- Okey, ale przecież nie zamkniecie mnie i Leny w jednym pokoju.
- Ey to nie jest zły pomysł.
- No ey hah xd
- Ale serio, sprowadzimy jakoś Lenę do parku...
- Ale jak ?-przerwałem
- Właśnie Charlie myśl. Przecież nie odbiera od nas.
- A no racja...
- To co robimy?
- Jutro w szkole wepchniemy ją z Camillą do łazienki i zamkniemy tam dziewczyny dopóki się nie pogodzą.
- Serio?!Jak w więzieniu? -powiedziała Camilla
- Oj nie marudź.
-Hahah okey,ey chłopaki ja ide do domu już,papapa do jutra.
-Cześć...

~ Camilla ~

Tak na prawdę nie poszłam do domu, poszłam do parku się przejść. Na ławce zobaczyłam Wiktorię z jakimś chłopakiem. Ale zaraz! To był Michał !!Tak na pewno to on!

-Wika!Fujjj zostaw go!
-Camilla?
-Nie kosmita...
-Ale o co ci chodzi?
-Nie możesz sie z nim spotykać.
-Ale czemu?
-po prostu nie możesz.
-W dupie to mam.Ja tak samo mogę powiedzieć że nie możesz chodzić z Charliem bo jest mój.
-Ale nie o to chodzi. Po prostu no nie możesz.
-Nie będziesz mi mówić z kim mam się spotykać a zkim nie!Nara.
Hah daj mi pracować xdd

~ Lena ~

- Ehm dzięki że mi pomogłeś.
- Nie ma za co
- Może jednak... zatańczymy?
- Więc... mogę prosić - pocałował moja rękę
- Oczywiście - zaczęliśmy się śmiać

Wdarliśmy się na środek parkietu. Trochę to trwało. Ilu tu jest ludzi. No i tak. Tańczyliśmy... Hm no tak zwyczajnie. Jak znajomi. NIC więcej. Musiałam wracać. Peter odprowadził mnie do domu.

- To... do zobaczenia
- No ok pa. A chesz mój numer?
- Jasne

Wymieniliśmy się numerami i weszłam do domu. Mamy i Olivci nie ma. Lepiej. Jestem trochę... zmęczona i zjarna? Spakowałam się do szkoły i poszłam się wykąpać. Ubrałam się jeszcze w piżamkę i poszłam spać.

Hejcia ♥ Podoba się? Kolejny długi i wspólny rodział.
Starałyśmy się. Jeśli to czytasz daj znak życia

~ Lenor i Wika ~
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
.~Camilla~
- Co jest?
- Nic...
- Przecież widze że coś nie tak, powiedz?
- No bo... Martwię się o Lene i ...
-Chodź przejdziemy się do niej.
-Ojejku jesteś kochany.
Poszliśny do Leny... Hmm drzwi otwarte , weszliśmy do Leny do pokoju.
-Lena ?! Ty placzesz ?
-Wszyscy maja mnie w dupie ! Nie powinno mnie tu być.
-Lenuś nie mów tak. Masz nas, Tilly Le...
-Tak wiem, że mam was i Tilly.
-A Leo !?
-Kto ?! nie znam typa.-odpowiedziała bez emocji.
-Lena ja wiem, że jest ci ciężko...
-Ale zaraz co ?! Ty wszystko wiedxialas ? A tu co tez wiedziales ?
-Lena to nie tak -powiedział Charlie
-W dupie to mam. Wy wszyscy wiedzieliscie. Tam są drzwi.
-Ale misia
-Wyjdz.


~Lena~
Pff co oni sobie myślą... Wiedzieli a nie powiedzieli. No tak na co ja mogłam liczyć. Związek z gwiazda ? Hmm a może jeszcze się okaże, że Tilly tez cos ukrywa. Ale nie Tilly by wszystko powiedziała, tak myślę. Hmm a może to cos z moim wyglądem ? Może przez to, że się ciełam ? Może nie chcą się ze mną przyjaźnić bo jestem brzydka ?! Sama nie wiem... Zmienie coś w sobie. O tak ! Zaczne sie odchudzac. Będę malo jadła i dużo biegała. Nie będę sie ciela dla takiego dupka.
Poszlam do łazienki przebralam się w strój do biegania




Wzięłam jeszcze butelkę picia i poszlam biegać.
Po 2 godzinnym bieganiu poszlam do domu, bylam bardzo zmęczona, wiec nic nie jadłam tylko od razu poszlam wziąć prysznic i ubrać się w piżamy.

~Lenodre~
Muszę coś zrobić ! Muszę ją odzyskać. Ale jak ?! Nie odbiera i nie odpisuje cholera martwie się o nią. A jak znowu się potnie ? Wszystko moja cholerna wina ! Jaki ja głupi byłem. Ale to samo tal wyszlo. Wtedy weszła Tilly.
-I co teraz ? -Zapytała
-Nie wiem Tilly pomóż mi no.
-A co ja mogę? Jak powiem Lena wróć do niego to będzie fajnie to wtedy na mnie się obrazi a tobie nie wybaczy.
-W sumie racja. To co ja mam zrobić ?
-Nie wiem, Leo myśl. Ja ide spać dobranoc.
-Yhhu Branoc ;*
~Charlie~
Kurde rozumiem Lenę, to mega skomplikowane. W sumie ma rację my wiedzieliśmy, ale przeciez chcieliśmy żeby Leo jej to powiedział.
-Camilla ?
-Co ?
-Misia nie płacz.
-Jak mam nie płakać ? Moja własna przyjaciółka cierpi nie chce sobie pomóc i mnie wygania.
-Misia będzie dobrze

~Lena~
'Następny dzień'
Yhh 60, trzeba wstać do szkoły. Wstalam z łóżka i zakrecilo mi się w głowie. Nie zwrocilam na to uwagi. Ubralam się (zdj) zjadlam jabłko , wzięłam plecak,i postanowiłam pobiegnąć do szkoły, busem pewnie będzie jechał Leo. Na razie nie chce go spotkać. A może być ciężko bo jesteśmy w tej samej klasie. A zresztą pewnie będzie siedzial z Zuza ;/
Doszlam do szkoły i podszedł do mnie jakiś chłopak.
-Hey mała, dawaj hajs.
-Nie ?
-Dawaj,dawaj.
-Nie,odwal się.
I wtedy dał mi z liścia. Miałam cały czerwony policzek. Dalam mu 20 zł i postanowiłam nikomu tego nie mówić. Pff nie mam komu, a mam Tilly ale ona od razu powie Leo
Weszlam do klasy, pierwsza była Biologia. Siadlam do wolnej ławki. Kątem oka zobaczylam Leo, siedział z Justinem. Cały czas się na mnie patrzył. Yghh...
-Dzieci dzisiaj zrobicie projekt na temat dzikich zwierząt. Lena chodź tu wybierz z kim będziesz.
Podeszlam do pani biurka i wybralam pusta karteczkę (?)
-Oj Lenuś będziesz musiała robic sama. Leo proszę !
-Zuzia
Japierdole miałam ochotę wyjść z tej klasy, ale przeciez nie mogę pokazywać że zależy mi na nim. Zranił mnie i to bardzo.

Misie az takie nudne te rozdziały że nie komentujecie ? ;/ No ale będę pisała dalej, nawet jak nikt tego nie czyta ;/
~Lenor~
 

 
~ Lena ~

-Hahahah ty i te twoje kazania xd.

Zeszłyśmy na dół, Zuzy nie było,a Leo gapił się w ścianę.

-Leo ty idioto ! Jesteś moim bratem, heloł Devries się tak nie zachowuje, coś ty se myślał co?
- Ja.. ja nie wiem przepraszam...
- Przepraszam?! Ja pierdole. Przepraszam? Czy ty mój drogi - [wtf?] - zdajesz sobie sprawę z tego co zrobiłeś? Bo widze że nie. "Przepraszam" nie załatwi sprawy. A ta suka gdzie? - no i się wkurzła...
- Nie mów tak o niej. Ona i ja nic... Zrozum.
- Taa będę o niej mówić jak chce chodź Lena z nim nie ma co gadać.
- Zaufać, najgorszy błąd jaki kiedy kolwiek mogłam popełnić - wyszeptałam

Nie zważając na Tilly wybiegłam z domu Leo i skierowała się do mojego. Na szczęście nikogo nie było. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Zupełnie jak małe dziecko. Napisałam do Camilli i do Charliego. Nie odpisywali.Pewnie się pogodzili.

- Po co im ktoś taki jak ja?

Zapytałam sama siebie co jeszcze bardziej mnie pogrążyło. Dostałam sms. Od mamy a nie...

Od: Mamusia

Hej kochanie ja z Olivcią jesteśmy u cioci Elizy. Wrócimy jutro. Na stole masz pieniądze.

Zajebiście! Normalnie akurat teraz. A może lepiej? Zostanę tu sama pogrążona w deprsesji i wszyscy będą mieć mnie w dupie. Idealnie. Idealnie, jak w bajce z nieszczęśliwym zakończeniem. A takie wogóle istnieją? Nie! Jestem wyjątkiem...

Przebrałam się w jakieś luźniejsze ciuchy i włączyłam sobie film. Z ciekawości zaczęłam przeglądać social media. Eh, długo mnie nie było. Oczywiście spam, mnóstwo spamu. Oprócz tego chyba `milion` wiadomości od Leo typu:

"Coś nie tak?", "Źle się czujesz.."
"Czemu się nie odzywasz"?
"Przepraszam".

Niech sobie to "przepraszam" wsadzi w dupe. Dlaczego on mi to zrobił? Dlaczego mi. Czemu akurat mi. A nie innej. Na moim miejscu mogła być każda. Ale dlaczego ja... Po chuj to wszystko było. Teraz tylko cierpię i nie ma przy mnie mojej najlepszej przyjaciółki.

~ Camilla ~

- wieczór -

Hm zastanawia mnie co z Leną. Telefon mi się rozładował i nie mam jak zadzwonić. Charlie chyba zauważył mój "humorek".

- Co jest?
- Nic...
- Przecież widze że coś nie tak, powiedz?
- No bo... Martwię się o Lene i ...

Przepraszam że taki krótki. Do potem ^*^

~ Wika ~
 

 
Hey ^^ Przepraszamy za brak rozdziału Ale we wtorek jest test szostoklasisty I wiecie nie mamy czasu Przepraszamy, nie wiem kiedy pojawi się rozdzial ( ~Lenor
 

 
~Leo~
Po tym całym zajściu z Zuzą ciężko mi było o kim kolwiek innym myśleć niż Lena. Wiem że źle zrobiłem ale co ja poradzę tak już mam. Mam nadzieję że ona nie przejmie się za bardzo tym i mi wybaczy. A jak nie, co wtedy? Przebrałem się w luźniejsze rzeczy zważając na to że był już wieczór. Napisałem do Leny z pytaniem kiedy przyjeżdża z Tilly. Nie odpisała.
- Pewnie jest zajęta - powiedziałem sam do siebiePo tym całym zajściu z Zuzą ciężko mu było o kim kolwiek innym myśleć niż Lena. Wiem że źle zrobiłem ale co ja poradzę tak już mam. Mam nadzieję że ona nie przejmie się za bardzo tym i mi wybaczy. A jak nie, co wtedy? Przebrałem się w luźniejsze rzeczy zważając na to że był już wieczór. Napisałem do Leny z pytaniem kiedy przyjeżdża z Tilly. Nie odpisała.
- Pewnie jest zajęta - powiedziałem sam do siebie| Włączyłem TV, po sprawdzałem jeszcze snapa o twittera i dość szybko zasnąłem. Włączyłem TV, po sprawdzałem jeszcze snapa o twittera i dość szybko zasnąłem.

~ Lena ~

Po udanym dniu wróciłam z siostrą Leo do namiotu i rozpoczęłyśmy pakowanie się.
- Tęsknisz? - zapytała Tilly
- Za kim?
- Za Leosiem oczywiście
- Jasne że tak|- po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Zaproponowała mi żebym jutro zrobiła Leo niespodziankę i przyszła do nich. Dała mi klucze mówiąc że około trzeciej powinien być w domu i żebym się zakradła i otworzyła drzwi. Całkiem mi się ten pomysł spodobał. Było już późno więc poszłyśmy spać.

~ Camilla ~
Hmm długo go nie było, więc postanowiła pójść się umyć. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i ubralam się. Gdy wyszłam Charlie już leżał (?) na moim łóżku.
-Ekhm nie za wygodnie ?
- Masz rację trochę nie wygodnie.
Wtedy mnie pociągnął i upadalam na łóżko. On mnie przyciągnął do siebie. Trochę dziwnie to wyglądało xd. -Teraz o wiele wygodniej -powiedzial. -Charlie, nie to żeby cos, ale poszedł byś się przebrać.
-No dobra,dobra.
~ Leo ~

Obudziłem się o 60, no tak dzisiaj szkoła. Wziąłem ciuchy i poszedłem do łazienki. Po ogarnięciu się, zszedłem na dół, zjadłem śniadanie i wypiłem herbatę. Następnie wziąłem plecak i nasz plak Super spóźniłem się na busa, ehh. Po drodze spotkałem Zuze. Obudziłem się o 60, no tak dzisiaj szkoła. Wziąłem ciuchy i poszedłem do łazienki. Po ogarnięciu się, zszedłem na dół, zjadłem śniadanie i wypiłem herbatę. Następnie wziąłem plecak i nasz plak Super spóźniłem się na busa, ehh. Po drodze spotkałem Zuze. -O Hej Zuza !
-Hej-odpowiedziala nieśmiało.
-Zuza, to co było, ja przepraszam.
-Leo, to nie chodzi o to. Po prostu ja nie chcę psuć czegoś co jest między tobą a Leną.
-Zuza, tym się nie przejmuj naprawdę
- Uff to dobrze że no wiesz... ja lecę cześć
- Uhm pa. Szybkim krokiem ruszyłem w stronę szkoły i już po chwili byłem przed nią. Wpadłem do klasy na szczęście pani nie było więc upiekło mi się. Lekcje mijały strasznie wolno na szczęście jak już minęły to spotkałem Zuze - Uff to dobrze że no wiesz... ja lecę cześć | - Uhm pa| Szybkim krokiem ruszyłem w stronę szkoły i już po chwili byłem przed nią. Wpadłem do klasy na szczęście pani nie było więc upiekło mi się. Lekcje, się strasznie dłużyły, ale na szczęście po szkole spotkałem Zuze.
|- Hej może wpadniesz dziś do mnie - zapytałem
- Jasne mogę. Szliśmy w sumie to w milczeniu. W końcu jakoś dotarliśmy do mnie. Otworzyłem drzwi i o dziwo nikogo nie było. Ale to nawet lepiej.
- Może napijesz się czegoś?
- Eh, wystarczy woda | Podałem dziewczynie szklankę i usiadłem obok niej na kanapie. Teraz dopiero zauważyłem że ma piękne zielone oczy. Patrzyłem się na na nią jak głupi. Zbliżyłem się do niej i ją pocałowałem. Ale inaczej niż przed tem. Jakoś tak... W końcu ona zaczęła coraz bardziej odwzajemniać pocałunek i razem (Leo co ty robisz?! zastanowiam się dlaczego jej nie odpycham) położyliśmy się na kanapie nie odklejąc się od siebie.

W pewnym momencie weszła Lena. szybko odskoczyłem od Zuzy.
-Lena ?! Co ty tu robisz ? Jak ?
-Czekaj, czekaj czy ja dobrze widziałam ? Czy ja jakieś zwidy mam na starość ? -To ja może już pójdę -powiedziała Zuza. -Nie no cos ty, wy się lizajcie dalej, spoko, ja ide. A no Leo to z nami koniec, debilu. -Lena!! czekaj, to nie tak, ja cie Kocham. -Brawo, jeśli mnie tak kochasz to w dupie to mam.


~Lena ~
Nie wierzę, obiecał, że na zawsze razem. Cholerne obietnicy. Zadzwoniłam do Tilly. --Tilly, Leo mnie zdradza, japierdole Tilly zrób coś. -Czekaj co ?! Lena, czekajt nie ruszaj się, ja juz biegne. Tylko ten gdzie jesteś ? -Przy waszym domu.
-Okey już biegne.
Cholera spojrzalam w okno,Leo siedział patrzył się w sufit a ona ?! Bezszczelnie go podrywała. Po 5 minutach przybiegla Tilly.
-Opowiadaj, ale czekaj wejdzmy do domu, ominiemy kuchnie i salon, pojdziemy od razu do Mojego pokoju. Okej?
-Okey.
Weszłysmy Leondre od razu wstał.
-Lena, kochanie, proszę.
-Nie mów tak do mnie ! Nie jestem już twoja idioto. Nie dotykaj mnie. Najlepiej odwal się. Wybuchłam coraz większym płaczem, weszlam do pokoju Matilldy i opowiedzialam całą historię.
-Zabije sukę, a potem tego debila, i to niby jest mój brat ? Pfff...
-Tilly, spokojnie, najwidoczniej mnie nie kocha. -Lenuś,on cię kocha ja to wiem. Czekaj idę mu zrobić kazanie, chodź ze mną -powiedziała. -
-Hahahah ty i te twoje kazania xd. Zeszłyśmy na dół, Zuzy nir było,a Leo gapił się w ścianę.
-Leo ty idioto ! Jesteś moim bratem, heloł Devries się tak nie zachowuje, coś ty se myślał co?

Hej, paróweczki (nie pytajcie dlaczego hahah xd) ten rodzial napisalam razem z Wiktoria <3
Naprawdę dużo czasu nam to zajęło <3 Misie komentujscie , pamiętaj że to dla nas mega motywacja

~Wika i Lenor ~
 

 
~ Camilla ~

-No sama nie wiem, wybaczam.
-Uff, a wiesz, że Leo zdradził Lene?
- Co kurwa ?
- No bo wiesz...
- Jak zaraz go nie wytłumaczysz to osobiście pójdę do niego i mu nogi z dupy powyrywam!
- Cami, nie denerwuj się. Więc..

Ha i opowiedział mi wszystko. O tej Zuzie, plakacie. I tak go zabije, bez względu na wszystko zranił moją przyjaciółkę. Co z tego że Lena nie wie? To się dowie, szkoda tylko że nie ode mnie.

- Zabije gnoja...
- To był tylko jednorazowy pocałunek!
- Jednorazowy? Znasz Lenę i wiesz przez co przechodziła. Co będzie jeżeli ona znowu zacznie się ciąć i to przez niego?
- To jej pomożemy i wszystko się ułoży zobaczysz.

I w tym momencie rozkleiłam się. Przed chłopakiem którego jaką godzinę temu płakałam. Poczułam się głupio. Kolejny raz pokazałam jaka jestem słaba.

Usiadłam na ziemi. Zsunęłam się na ziemie i schowałam głowe kolana. Poczułam jak czyjaś ręka obejmuje mnie. Dobrze wiedziałam kto to, chciałam się przytulić ale nie mogłam.
Włączyła mi się jakaś blokada. Czułam nie chęć do Charliego mimo że było, jest i będzie coś między nami. Zranił mnie i ciężko będzie mi się otworzyć.

~ Lena ~

Kolejne dni z Tilly na obozie minęły idealnie. W sumie to codziennie chodziłyśmy na wycieczki. Zaprzyjaźniłam się z nią.

- Lena...
- Tak?
- A wiesz że jutro wyjeżdżamy?
- Wiem, wiem
- Szkoda
- Na pewno będzie jeszcze okazja - uśmiechnęłam się

Siedziałyśmy obok namiotu. Było przed południem i słońce strasznie świeciło. Był wrzesień a normalnie temperatura jak w połwie lipca. Stwierdziłyśmy z Matildą że pódziemy nad jezioro. Wzięłyśmy potrzebe rzeczy czyli koc, ręcznik, stroje i coś do jedzenia.

- na miejscu -

Tilly poszła się okąpać a stwierdziałam że napisze do Camilli.
____________________________________________________
Do: Misia ^*^

Hej, jak tam? Pogodziłaś sięz Charlim?

Od: Misia ^*^

Tak, ale... Musimy porozmawiać. Baw się dobrze na obozie

Do: Misia ^*^
Dzięki, mam nadzieję że to nic złego. Do zobaczenia jutro
___________________________________________________
Odłożyłam telefon i poszłam do wody.


~ Charlie ~

- Camilla?
- Tak?
- Mogę zostać u ciebie na noc?
- Wiesz, ja...
- Czyli tak! Dzięki, ja zaraz wracam tylko po ehm, ładowarkę do telefonu.

- Ok, ale ja jeszcze się nie zgodziłam - uśmiechnęła się nieśmiało
- Zgodziłaś, ja zaraz wracam

Podszedłem do niej, pożegnałem się z nią i wyszedłem. Tak na serio chciałam tylko się przejść.
I kogo zobaczyłem Wike i Zuze. Poszedłem do nich.

- Eh, Wika cześć
- Hej
- To co miedzy nami było...
- Wiem, ja już nie nalegam. Życzę Ci szczęścia za Cami, jej na serio na tobie zależy
- Zaraz, wy się znacie z Camillą?
- No tak, długa historia
-Ok, ja już lecę cześć
- Pa

Hm, to zdaje się być podejrzane. Ale cóż ludzie się zmieniają.


Heju, przepraszam że taki krótki dziś może jeszcze napiszę. Jak nie to Lena zna mój master plan u to ona wymyśli. A może my razem? Hah nie mam pojęcia xd

~ Wika ~
 

 
Witam was! :3
Pewnie myślicie że to Lena? Przykro mi ale to tylko ja. Hah zawodzę ludzi xd Może wiecie może nie zmieniłam nazwę mojego bloga tak to jestem ja. A co do rodziłu pojawi się jutro, a o której... Skąd mam wiedzieć? Nie wiem jutro xd
~ Wika ~